czwartek, 18 sierpnia 2016

"Siostry", Claire Douglas - thriller (nie)doskonały?

Siostry to debiutancka powieść Claire Douglas i pierwsza przetłumaczona na język polski. Dokładnie tydzień temu premierę miała Local Girl Missing, druga książka autorki. Miałam okazję przeczytać ją już miesiąc temu jako Advanced Readers Copy. Byłam zachwycona lekkim klimatem grozy i niepewności, bardzo powoli rozwiązującą się tajemnicą, solidnie skonstruowaną fabułą, zaskakującymi zwrotami akcji... Mojej oceny książki nie zmienił nawet fakt, że mniej więcej w 3/4 zaczęłam się domyślać jak może się to skończyć. Przyjemność z czytania i dreszczyk emocji zrekompensował umniejszony efekt "wow" gdy doszłam już do ostatnich stron. Po odłożeniu Local Girl Missing musiałam wręcz sięgnąć po Siostry, które już i tak od jakiegoś czasu miałam na liście do przeczytania. Świetną okazją była niedawna premiera polskiego tłumaczenia. Bez zastanowienia kupiłam i bardzo szybko zabrałam się za lekturę. Czy żałuję?

Główną bohaterką powieści jest Abi, 29-letnia dziennikarka, która w wypadku samochodowym straciła siostrę. Siostrę bliźniaczkę. Wypadek spowodowała sama Abi. Po głębokim załamaniu nerwowym dziewczyna usilnie próbuje żyć normalnie, choć demony z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Idealnym rozwiązaniem wydaje się uciec od samotności i zamieszkać w wielkim, pięknym domu nowo poznanej koleżanki - Beatrice. Tym bardziej, że tak wiele je łączy. Są bardzo podobne, obie są bliźniaczkami. Wkrótce połączy je też miłość do jednego mężczyzny, a prócz tego toksyczna relacja i tajemnicze, mroczne wydarzenia rozgrywające się w domu rodzeństwa Price'ów...

Nie zdziwiłam się, że Siostry wciągnęły mnie od pierwszego rozdziału. Znałam już styl pisania Claire Douglas i byłam przekonana, że jej debiut także cechuje się tajemniczymi postaciami, powoli odkrywaną tajemnicą, umiejętnie dozowanym napięciem, wyprowadzaniem czytelnika na manowce i zmuszaniem go do zmiany teorii co kilka rozdziałów. Znów przez ponad 3/4 lektury byłam zauroczona, zaczarowana, nie mogłam oderwać się od tej historii. Chociaż przez moją głowę przemknął podobny scenariusz jaki ostatecznie odsłania się w finalnych partiach powieści, kilka detali trochę mnie zaskoczyło - i tu niestety niezbyt pozytywnie. Douglas nie do końca wykorzystała okazję do zszokowania czytelnika. Poszła w stronę lekko trywialnego rozwiązania wątków, zdecydowanie rozczarowującego dla kogoś spodziewającego się mocnego, powalającego z nóg zakończenia.
Nie mogę jednak odmówić autorce talentu, a może i nawet ich kilku - do trzymania czytelnika w napięciu, do tworzenia atmosfery z dreszczykiem, a w końcu do (po prostu) pisania dobrym stylem, co dla mnie jest bardzo ważne. Ukłony również w stronę tłumaczki, która dobrze orientowała się w brytyjskiej semantyce  - na kiepskie przekłady z angielskiego jestem okrutnie wyczulona.

Chociaż leciutki niesmak po zakończeniu pozostał, to czytanie Sióstr było dla mnie nieziemską frajdą. Thrilerry psychologiczne ubóstwiam. A ten jest naprawdę solidny. Nie żałuję ani minuty czasu, który poświęciłam na jego czytanie, a książka zostanie na mojej półce, wśród tych ulubionych. Nie ominę żadnej książki Claire Douglas. No... może do czasu, kiedy naprawdę wyczerpią jej się pomysły.

8/10

piątek, 5 sierpnia 2016

"Love, Tanya" Tanyi Burr już wkrótce w Polsce!



Książka topowej vlogerki Tanyi Burr już we wrześniu w Polsce!
Tanya Burr (ur. 1989) to niezwykle popularna brytyjska vlogerka. Jej autorski kanał w YouTube subskrybuje zawrotna liczba 3,5 miliona subskrybentów. Pierwsze filmiki, koncentrujące się wokół sztuki makijażu, zjednały jej rzeszę wiernych fanek, które zaczęły upominać się o poszerzenie tematyki. Aktualnie na kanale @tanyaburr każdy znajdzie coś dla siebie: porady dotyczące mody i urody, opowieści o podróżach, przepisy kulinarne, ale i poważniejsze tematy, jak walka z atakami paniki, na które Tanya cierpi od najmłodszych lat. Kluczem do jej sukcesu jest z pewnością niezwykle sympatyczna osobowość oraz ciepło, które przekazuje w każdym filmiku.

Obejrzyj filmik Tanyi, która mówi o swojej książce (z polskimi napisami)


Jednym z największych marzeń Tanyi było napisanie książki, w której mogłaby podzielić się swoimi przemyśleniami, wskazówkami na temat mody i urody, refleksjami o miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim pozytywnym myśleniem i wiarą, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszelkie marzenia i cele, które sobie stawiamy, jesteśmy w stanie osiągnąć. Nie bez powodu życiowe motto, którym Tanya codziennie zaraża swoich fanów i najbliższych brzmi: „Mierz wysoko!”. Efektem drogi, jaką przebyła, by stać się pewną siebie i szczęśliwą kobietą jest niezwykła książka – „Love, Tanya”. Tanya nigdy nie ukrywała, że fani są dla niej wyjątkowo ważni, w książce nie mogło więc zabraknąć miejsca na listy marzeń, planów, najpiękniejszych wspomnień i ulubionych rzeczy, które czytelnik może uzupełnić, skupiając się na tym, co w jego życiu piękne i pozytywne!

Książka jednej z najpopularniejszych vlogerek szturmem wdarła się na brytyjskie listy bestsellerów, osiągając zawrotną liczbę 15 tysięcy sprzedanych egzemplarzy w zaledwie tydzień od premiery! „Love, Tanya” Tanyi Burr ukaże się w Polsce nakładem wydawnictwa Insignis i trafi do księgarń już 28 września.

Książkę możesz zamówić już dzisiaj!

czwartek, 4 sierpnia 2016

Język i Wanilia #13 - Business English #54, English Matters #59, Deutsch Aktuell #77

Lipcowo-sierpniowe numery magazynów do nauki języków od wydawnictwa Colorful Media prezentują się wspaniale. Czytając je jak zwykle dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, a na dodatek nauczyłam się nowego słownictwa. 
Jak zawsze świetnym ułatwieniem okazały się kody QR dzięki którym mogłam szybko pobrać potrzebne MP3. Spis wszystkich artykułów możecie znaleźć na stronach www odpowiednich czasopism (klik: BM, EM, DA). Ja chcę Wam opowiedzieć o artykułach, które na mnie zrobiły największe wrażenie.

Business English Magazine
Aż 13 artykułów w tym wydaniu można było pobrać w formacie mp3. Super! Naprawdę lubię czytać BM słuchając poprawnej angielskiej wymowy i podkreślać słowa, które są trudniejsze do wypowiedzenia, by później używać ich w rozmowach ze znajomymi i porządnie się ich nauczyć :-)
Moim ulubionym artykułem z numeru jest Oh Canada! w którym dowiedziałam się wiele o historii kraju, jego kulturze, ciekawych miejscach i aspektach społecznych. Na dodatek artykuł uzupełniony jest tabelką z popularnymi kanadyjskimi zwrotami i ich ekwiwalentami w standardowym angielskim. Cover Story to Battle of the Titans - czyli wciągający artykuł o gigantach rynku technologicznego: Apple, Samsungu i Xiaomi. W Business Profile znalazłam z pozoru zabawny ale bardzo ciekawy tekst o... mleku wielbłądzim, czyli jak zrobić biznes na nowym trendzie "superfood". Ten numer przybliża nam również sylwetkę Borisa Johnsona, o którym warto przeczytać w świetle ostatnich wydarzeń w Wielkiej Brytanii. W Business Trends coś naprawdę dla mnie - o kolorowankach dla dorosłych i tajemnicy ich sukcesu. W sekcji Travel natomiast o dwóch Europejskich Stolicach Kultury 2016 - San Sebastian i... Wrocławiu! A w części językowej poznamy słownictwo z zakresu przenoszenia biura. Nie mogę nie wspomnieć o jak zwykle świetnym dodatku PDF, którym tym razem jest obszerny zbiór słownictwa na temat hoteli i placówek rekreacyjnych.

English Matters
Na okładce wita nas Leonardo Di Caprio - oczywiście, w środku znajdziemy obszerny i ciekawy artykuł na temat aktora, ale na mnie większe wrażenie zrobił tekst o naszym wspaniałym Robercie Lewandowskim. Z numeru dowiemy się też czym jest Scotland Yard i znajdziemy przegląd prezydentów USA. Travel przeniesie nas na Bali (gdzie akurat był ostatnio mój brat ;-)) - poznamy nawet najważniejsze zwroty w lokalnym języki. Bersulang! I znów będziemy mieć okazję pouczyć się angielskiego rozbierając tekst piosenki Footloose na czynniki pierwsze :)

Deutsch Aktuell
Nie mogło zabraknąć mojego ukochanego kalendarza z ważnymi datami. Ten, kto czytał jakąkolwiek książkę Sary Lark na pewno przeżył cudwną przygodę. Ja autorkę mam na liście ulubionych więc czytanie o niej w języku niemieckim było prawdziwą przyjemnością! Wiecie co to jest Currywurst? Jak się ją przyrządza? Skąd się wzięła? Deutsch Aktuell nie tylko odpowie na te pytania, ale da Wam również przepis :-) A czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że miłość nie zna granic, również tych geograficzno-politycznych? Na pewno zainteresuje więc Was artykuł Liebe ohne Grenzen :) Na pewno też chętnie dowiecie się czegoś o Weltjugendtag czyli... Światowych Dniach Młodzieży! A na koniec czeka Was wycieczka do Drezna!

środa, 3 sierpnia 2016

"Bez bagażu", Clara Bensen - podróż przez 8 krajów w jednej sukience

Clara Bensen postawiła swoje dotychczasowe życie na głowie gdy zgodziła się odbyć trzytygodniową wędrówkę przez 8 dalekich krajów wraz z mężczyzną, którego niedawno poznała na portalu randkowym. I być może nie byłoby w tym nic aż tak szokującego gdyby nie to, że w tę podróż celowo udali się... bez bagażu. Zabierając tylko to co zmieściło im się w kieszeniach i mikroskopijnej torebce Clary, rozpoczęli podróż przez własne słabości, szukając definicji ich luźnego związku, odnajdując siebie i swoją tożsamość.

Bez bagażu nie jest tylko historią dziwnej pary turystów zwiedzających świat w niekonwencjonalny sposób. Autorka rozlicza się tu ze swoją przeszłością, dzieląc się ze światem przeżytym załamaniem nerwowym, bagażem zaburzeń psychicznych, z jakimi zmaga się od lat. Ponadto jest to opowieść o miłości. Docieraniu się pary wyzwolonych, niezależnych ludzi, którzy za nic w świecie nie chcieli się szufladkować, ale rzeczywistość rzuciła im ciężkie wyzwanie stwarzania więzów bliskości i zaakceptowania własnych, ludzkich potrzeb.

Clara Bensen ma ciekawy styl pisania - nieco poetycki, nieco filozoficzny, a miejscami przyziemny do bólu. Chyba właśnie to jest najmocniejszą stroną tej książki - to, że nie jest to zwyczajna, linearna opowieść, a prawdziwe przeżycie skłaniające do podjęcia wielu refleksji. Światopogląd Clary i Jeffa jest mi obcy. Chwilami nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie czytam. Nie zmienia to faktu, że książka jest bardzo dobrze napisana i wciągająca. Pod woalem wakacyjnego czytadła o podróży i miłości otrzymujemy opowieść o prawdziwym życiu, choć z odrobiną ekscentrycznego akcentu.

Zdecydowanie jest to pozycja godna uwagi.

7/10

środa, 27 lipca 2016

"Księga wieszczb", Erika Swyler - urzekająca, tajemnicza, osobliwa powieść...

O Księdze Wieszczb słyszałam już jakiś czas temu. Pozytywne opinie zachęciły mnie do sięgnięcia po nią gdy ukazała się w polskim przekładzie. Przyciągnęła mnie obietnica magicznej przygody i odkrywania rodzinnych tajemnic.

Powieść ma dwa poziomy. W pierwszym narratorem jest główny bohater, Simon Watson, bibliotekarz, któremu opłakany stan rodzinnego domu stojącego na klifie, a także cięcia budżetowe w miejscu pracy spędzają sen z powiek. Na dodatek dociera do niego dziwna przesyłka - starodawna księga, która ma rzucić światło na historię jego rodziny. Specyficznej, cyrkowej rodziny, w której co pokolenie samobójczą śmiercią przez utopienie umiera kobieta.
Drugi poziom to historie z przeszłości dotyczące obwoźnego cyrku Peabody'ego i jego osobliwości - magiczna, pełna sekretów, wciągająca opowieść, odpowiednio dozowana czytelnikowi, przerywana w kulminacyjnych momentach dociekaniami Simona.

Aż trudno uwierzyć, że Księga Wieszczb jest debiutancką powieścią Eriki Swyler. To historia dopieszczona, z umiejętnie budowanym napięciem, tajemnicą, którą odkrywa się z zaciekawieniem, z lekkim dreszczykiem. Żałuję tylko, że niektóre poboczne (a odgrywające ważną rolę) postaci jak Enola czy Frank zostali potraktowani odrobinę po macoszemu, oraz, że ciężko było mi polubić głównego bohatera. Prawdziwą siłą książki nie są jednak - o dziwo - bohaterowie z czasów teraźniejszych, a odkrywana powoli na kartach starodawnych ksiąg tajemnicza historia trupy cyrkowców.

Pomimo pewnych aspektów, które według mnie mogły być lepiej wykorzystane lub bardziej rozbudowane, Ksiega Wieszczb oczarowała mnie. To książka dla tych, którzy lubią owiane tajemnicą opowieści, odkrywanie rodzinnych sekretów i historie doprawione odrobiną magii. 

8/10

środa, 13 lipca 2016

"Jak się nie zakochać", Nina Majewska-Brown, czyli chick lit po polsku

Nina Braun próbuje pozbierać się po tragicznej stracie najbliższych. Życie nieubłaganie toczy się dalej, a co za tym idzie Nina musi:
a) zająć się dziećmi;
b) uratować swoją restaurację;
c) wytrzymać z osobliwymi teściami;
e) wziąć udział w niecodziennym wydarzeniu jakim jest ślub siostry z tajemniczym mężczyzną;
f) przy tym wszystkim nie zwariować!

Jak się nie zakochać jest trzecią z cyklu książek o Ninie Braun i pierwszą autorstwa Niny Majewskiej-Brown, po którą sięgnęłam. Dobrze czyta się ją jako osobną część, ale w czasie lektury postanowiłam, że muszę poznać poprzednie losy głównej bohaterki. Mimo trudnego tematu straty jaki dotykany jest w powieści, całość jest utrzymana w dość komediowym charakterze. Czuje się tu też wtrącenia własnych poglądów autorki, z którymi niekoniecznie się zgadzam, ale nie zaważyło to na mojej ocenie.

Uwielbiam czytać autorów (lub tłumaczy), w których stylu można wyczuć polonistyczne wykształcenie. Rzadko sięgam po polskie powieści dla kobiet z powodu ubogiego słownictwa i trudności w poprawnym składaniu zdań z czym boryka się wiele pisarek (przynajmniej tych, z którymi się zetknęłam). Na szczęście czytanie Niny Majewskiej-Brown to czysta przyjemność! Na plus jest też dynamika książki - ciągle coś się dzieje i nie ma czasu na nudę. Na uwagę zasługuje też bardzo ładne wydanie - zaczynając od okładki, przez papier, na składzie kończąc.

Spędziłam z tą powieścią bardzo miłe chwile i z czystym sumieniem mogę polecić ją osobom, które poszukują czegoś lekkiego, kobiecego, dobrze napisanego, z wyrazistą bohaterką i inteligentnym humorem. Po przygodzie z tą, trzecią już częścią przygód Niny, sięgnę też po poprzednie, licząc na równie udane spotkanie z autorką.

7/10

wtorek, 28 czerwca 2016

"Rzymski Poranek", Virginia Baily - miłość, tożsamość, ocalenie...


Rok 1943. Rzym. Ciężarówka wypełnia się Żydami. W tłumie rodzina z małym synkiem. Los chce, że dostrzega ich Chiara. Ona jest jedynym ratunkiem dla Danielle - chłopca, który jeszcze nie rozumie, co się dzieje. Od tej chwili wszystko się zmienia. A konsekwencje tego jednego, rzymskiego świtu, wrócą do Chiary ze zdwojoną siłą za 30 lat...

Virginia Baily stworzyła powieść wielowątkową, głęboką, poruszającą i bardzo złożoną. To nie tylko historia ocalenia, ale i poszukiwania własnej tożsamości, opowieść o wielu różnych obliczach miłości i poświęcenia. Jest to powieść tajemnicza i zaskakująca. Bohaterowie Rzymskiego Poranka są świetnie wykreowani, miejsca akcji przepięknie opisane, miałam wrażenie, że wszystko tu jest dopieszczone. Dodatkowo autorka czaruje i urzeka czytelnika swoim niebanalnym stylem pisania i niedopowiedzeniami, które osobiście uwielbiam...

Na pewno nie jest to pozycja z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych, chociażby przez wielopoziomową narrację, retrospekcje, a także trudny temat II Wojny Światowej i holokaustu w tle. Jest to też powieść, po którą sięgamy z pewnymi oczekiwaniami, a zostajemy zupełnie zaskoczeni przez to jak się rozwija. Z tego względu nie chcę też zbyt wiele o niej pisać, by tym, którzy zdecydują się po nią sięgnąć, nie zepsuć efektu "wow", który sama odczułam podczas lektury. Jedno mogę  powiedzieć: to książka wzruszająca i piękna, na wiele skrajnych sposobów.

8/10
© Waniliowe Czytadła
Maira Gall