wszystkie recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. nie zezwalam na ich kopiowanie i wykorzystywanie osobom postronnym bez mojej uprzedniej zgody. zezwalam natomiast na wykorzystywanie w celach promocyjnych odpowiednich recenzji wydawnictwom, z którymi współpracuję. zdjęcia zamieszczane na blogu również są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie. wyjątkiem są grafiki okładek i grafiki promocyjne.

czwartek, 28 maja 2015

Tag: Moje Czytelnicze Nawyki - filmowo

Bardzo wielu blogerów i booktuberów zrobiło już tag moje czytelnicze nawyki. Ostatni rok studiów to istny pożeracz wolnego czasu, dlatego tak rzadko odwiedzam swój kanał. Mając wolną chwilkę postanowiłam coś dla Was jednak nagrać :)
Zachęcam do subskrybowania mojego kanału, gdzie wkrótce jeszcze więcej tagów, recenzji, stosików i około-książkowych tematów :)



środa, 27 maja 2015

KONKURS! Wygraj Girl Online!


Girl Online – bestsellerowy debiut Zoelli to idealna książka na wakacje. Polska premiera pierwszej i – co jest wspaniałą wiadomością dla fanek przesympatycznej vlogerki – nie ostatniej książki Zoe Sugg, miała miejsce w kwietniu. Kilkanaście tygodni wystarczyło, by debiutancka Girl Online wspięła się wysoko na listy najlepiej sprzedających się tytułów.
Nowoczesna w formie i treści – z SMS-owymi dymkami, żywym językiem i wartką akcją – a zarazem pełna emocji i subtelnych uczuć, Girl Online to wciągająca opowieść o blogerce Penny, która ukrywając się pod tytułowym pseudonimem, pisze o emocjach towarzyszących jej codziennie w domu i szkole, wśród najbliższej rodziny i szkolnych przyjaciół; o porażkach i sukcesach. I niezręcznych sytuacjach – a wpadki, nawet te najgorsze, bo na oczach całej szkoły, wrażliwej Penny lubią zdarzać się dość często.
Prawdziwym wybawieniem od różnorakich udręk wydaje się niespodziewana propozycja wyjazdu do Nowego Jorku – tym wspanialsza, że oprócz rodziny z Penny poleci jej najlepszy przyjaciel, Elliot. A na miejscu dziewczynie zdarzy się coś niespodziewanego… Penny w Nowym Jorku pozna, czym jest prawdziwe zauroczenie.
Losy Penny pióra Zoe Sugg – czyli Zoelli – to piękna opowieść o przyjaźni, pierwszej miłości, ale też o trudnościach, jakie towarzyszą dziewczynom, i wyzwaniach, jakie stawia przed nimi życie – takich jak przeciwstawienie się dawnej przyjaciółce czy pokonywanie ataków paniki. Ale Girl Online to przede wszystkim lekka i radosna historia z modą i Nowym Jorkiem w tle.

Jeżeli zainteresował Was opis książki, macie możliwość wzięcia udziału w konkursie! Do wygrania dwa egzemplarze Girl Online.

Zasady konkursu!
Konkurs działa we współpracy z AIM Media.
- Zwycięzców (autorów dwóch najciekawszych komentarzy) wybieram ja - właścicielka bloga Waniliowe Czytadła.
- Zwycięzcy zostaną poinformowani mailowo w dniu 11.06 i będą mieć 4 dni robocze na wysłanie maila zwrotnego z adresem do wysyłki. W przeciwnym razie zostanie wyłoniony nowy zwycięzca.
- Nagrody wysyłam jedynie na terenie Polski za pośrednictwem Poczty Polskiej (przesyłka polecona).
- Osoby biorące udział w konkursie mogą, ale nie muszą być obserwatorami bloga.
Można zasubskrybować mój kanał youtube ( waniliowe czytadła - klik ), ale nie jest to wymogiem konkursu (będzie mi jednak niezmiernie miło :))
- Można udostępnić informację o konkursie na swoim blogu, facebooku, twitterze, google+, czy gdziekolwiek indziej, ale nie jest to wymogiem konkursu (byłoby jednak fajnie puścić info o ciekawym konkursie w szeroki świat :))
- Należy odpowiedzieć na pytanie konkursowe w komentarzu do tego posta pamiętając aby zostawić również swój adres e-mail!

PYTANIE KONKURSOWE:
W krótkich słowach opisz osobę, która mogłaby w internecie 
ukrywać się pod nickiem Girl Online

Pamiętajcie, że zostaną wyłonione najciekawsze odpowiedzi! Powodzenia!



poniedziałek, 25 maja 2015

Dzień Matki Last Minute!

Juan Galafa
Już jutro Dzień Matki. Na pewno większość z Was już kupiła lub samodzielnie wykonała fajne prezenty, które będą symbolicznym "dziękuję" za trud wychowania i każdą chwilę, gdy Mama służy nam wsparciem, dobrą radą czy ramieniem, na którym możemy się wypłakać.

Często to właśnie nasze Mamy zaszczepiły w Nas miłość do czytania książek i radość, która mu towarzyszy. Podarowanie książki to jak podarowanie chwili wytchnienia, biletu do innego świata. Dlatego przygotowałam małe zestawienie książek, które jutro w drodze ze szkoły / uczelni / pracy możecie kupić swoim Mamom jako prezent Last Minute :)








Kobiety, które zawładnęły Europą - Cars Jean Des

Literatura faktu o kobietach - idealna dla naszych Ukochanych Kobiet :) 
Pierwsze Damy Francji prywatnie to opowieść o żonach francuskich prezydentów, które światu kojarzą się w wysublimowaniem, elegancją i smakiem. Jakie są naprawdę? - recenzja już wkrótce na moim blogu!
Kobiety, które zawładnęły Europą to portret silnych monarchiń europejskich, rys ich panowania i życia prywatnego - gratka dla Mam, które lubią historię.

 

Olive Kitteridge i Obietnica Gwiezdnego Pyłu spodobają się Mamom, które lubią tematykę obyczajową, nieco poważniejszą, ale wciąż pozwalającą oderwać się od szarej rzeczywistości. Życiowa Olive rozbawi i dostarczy wielu refleksji, Obietnica natomiast mocno wzruszy.

Jedną z tych książek sama podaruję jutro Mamie na Dzień Matki. Może i Was ta króciutka lista zainspiruje do podzielenia się z Mamą tym, co sami najbardziej kochacie - literaturą :)



środa, 20 maja 2015

"Byliśmy Łgarzami", Emily Lockhart - zaskakująca mroczna tajemnica

Autor: Emily Lockhart
Wydawnictwo: YA!
Stron: 240

Cady, Johnny i Mirren przez rodzinę nazywani są Łgarzami. Są najstarszymi dziećmi trzech córek z rodziny Sinclairów. Sinclairowie są bogaci. Sinclairowie nie okazują słabości. Sinclairowie wiedzą gdzie jest ich miejsce na drabinie społecznej. Sinclairowie mają własną wyspę, na której spędzają wakacje. Tam między starszymi kuzynami i Gatem, przyjacielem rodziny, nawiązuje się silna relacja pełna lojalności i wstrętu do wiecznych rodzinnych przepychanek w drodze o dziedziczenie posiadłości. Beztroskie miesiące spędzane na wyspie przerywa jednak tragedia. Cady nie pamięta co dokładnie się stało. Jedyne co wie, to to, że znaleziono ją w morzu, w samej bieliźnie, z prawdopodobnym urazem głowy, hipotermią. To lato zmieniło wszystko. Męczona silnymi napadami migren Cady stara sobie przypomnieć co naprawdę się stało, a rodzina i kuzyni nie są w tym zbyt pomocni. Powoli jednak układanka zaczyna się spajać, ukazując prawdę mroczniejszą niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

Odkładając tę książkę w głowie miałam jedynie pytanie: "co ja w ogóle przeczytałam"? Rozwiązanie zagadki i tym samym zakończenie książki zwaliło mnie z nóg. Naprawdę? Serio? Co przeoczyłam? Na pewno sięgnę po nią drugi raz, przez pryzmat tego co już wiem patrząc na wydarzenia i szukając wskazówek, których wcześniej nie zauważyłam. Jednak z drugiej strony uczucia mam dość mieszanie.

Książka napisana jest fenomenalnym stylem i czyta się ją bardzo szybko. Czasem denerwowały mnie usilne próby nadania tekstowi jeszcze większej dynamiki dzieląc go na bardzo krótkie wersy. Niektóre opisy fizycznego cierpienia jakie podczas migren przechodziła Cady jednak mnie przerosły i zaczęłam zastanawiać się, czy ta książka powinna być zaklasyfikowana jako Young czy New Adult. Zakończenie tylko dolało oliwy do ognia.

Nie sposób odmówić tej pozycji kontrowersyjności, choć pomysł na ten najbardziej zaskakujący jej wymiar już wcześniej widziałam w pewnym amerykańskim filmie grozy (nie chcę podawać tytułu, by nie spoilerować). Mam nieodparte wrażenie, że autorka też go oglądała. Nie dziwię się już, że o We were Liars tak dużo się mówi i że wywołuje tak skrajne emocje. Niektórych historia i zakończenie walące jak obuchem w głowę potwornie wzrusza i roztkliwia. Niektórych denerwuje osadzenie historii wśród pięknych i bogatych (a przez to zepsutych, tylko czy na pewno?). Jest to książka, która wywołała spore zamieszanie w świecie czytelniczym i raczej się ją kocha lub jest się obojętnym.

Według mnie to książka warta przeczytania, choćby dla emocji samego poszukiwania rozwiązania mrocznej tajemnicy. Dodatkowym jej atutem jest bardzo dobry styl autorki, odróżniający tę powieść od wielu typowych YA. Tylko czy powinna być ona YA - po który to gatunek często sięgają młodsze nastolatki? To już zostawiam Waszej ocenie.

Długo zastanawiałam się nad tym jaką dać jej ocenę, plusy przeważyły jednak słabsze strony i wychodzi z tego mocne 7/10.

7/10
książkę możecie kupić na:
Znalezione obrazy dla zapytania empik.com logo


poniedziałek, 18 maja 2015

"Zimowe dzieci", Jennifer McMahon - trzymający w napięciu thriller

Autor: Jennifer McMahon
Tytuł: Zimowe Dzieci
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka Czekolada
Stron: 360
thriller/kryminał
Seria Gorzka Czekolada jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Każda książka pod tym znakiem, która wpadła mi w ręce była na swój sposób niezwykła i wciągająca. Miałam więc bardzo duże oczekiwania względem Zimowych Dzieci i na szczęście nie rozczarowałam się ani trochę.

Punktem wyjścia i osią spajającą powieść są wydarzenia sprzed ponad 100 lat - Sara dorasta pod opieką swojej "cioteczki", lokalnej szamanki. Jako dziecko doświadcza niezwykłego zdarzenia - widzi swoją niedawno zmarłą koleżankę. Już jako dorosła kobieta, Sara w tragicznych i nie do końca wyjaśnionych okolicznościach traci ukochaną córkę. Śmierć dziecka, z którym była ogromnie związana sprawia, że Sara za wszelką cenę chce sprawdzić czy to co mówiła jej cioteczka o przywracaniu zmarłych do naszego świata jest prawdą. Martin z bólem patrzy na pogrążającą się w szaleństwie żonę. Tylko, czy to rzeczywiście szaleństwo?

100 lat później, w tym samym miejscu, splatają się losy Ruthie - siedemnastolatki, której matka nagle zaginęła - i Katherine, której mąż zginął w wypadku samochodowym, przed śmiercią odwiedzając owiane tajemnicą West Hall. Jakie nieczyste moce kryje w sobie siejąca postrach dolina zwana Czarcią Łapą? Gdzie podziała się matka Ruthie? Czy brakujące strony dziennika Sary Harrison Shea gdzieś istnieją? Jakich jeszcze sekretów strzeże ziemia West Hall?

Nie bardzo wiem jak zaklasyfikować tę książkę. Bazową część gatunku stanowi trzymający w napięciu thriller, przeplatający się z tajemnicą kryminału. Są tu też elementy horroru. Autorka zręcznie bawi się dwoma planami powieści - współczesnym i teraźniejszym - pozwalając oba poznać czytelnikowi z różnych perspektyw. Tym samym wzmaga napięcie i tajemnicę - myśląc, że już dowiemy się czegoś kluczowego w opowieści skrytej w dzienniku Sary, przenosimy się do czasów teraźniejszych, by spróbować rozwikłać zagadki trapiące Ruthie i Katherine. Mając pewne odpowiedzi na wyciągnięcie ręki znów wracamy do dziennika Sary. Pobudzona wyobraźnia  i chęć odkrycia prawdy nie pozwala odłożyć książki nawet na moment. Wydarzenia stanowiące elementy układanki ujawniane są powoli, z rozmysłem, w odpowiednim momencie, przez co powieść jest niezwykle "równa" aż do momentu kulminacyjnego. Nie ma tu miejsca na nudne kawałki poprzedzone przeładowanymi napięciem.

Dwa przenikające się wymiary powieści - mroczna magia i realny wachlarz silnych uczuć - sprawiają, że książka Jennifer McMahon jest tak wyjątkowa. Osadzając opowieść o ludzkich dramatach, bólu, miłości, zaufaniu, zemście w tajemniczych, paranormalnych ramach, autorka dotyka kruchości ludzkiej egzystencji i porusza najgłębsze struny dusz czytelników.

Czytając Zimowe Dzieci miałam kilka wymyślonych scenariuszy wydarzeń. Jedne odpadły wcześniej, inne trochę później. Byłam pewna swojej intuicji, lecz autorka zaskoczyła mnie. Takiego zakończenia absolutnie się nie spodziewałam. Książka jest absolutnie fenomenalna. Polecam każdemu czytelnikowi - bo warto.

9/10


wtorek, 12 maja 2015

"Kwitnący krzew tamaryszku", Wanda Majer-Pietraszak - urokliwa powieść o dojrzałej przyjaźni

Autor: Wanda Majer-Pietraszak

Tytuł: Kwitnący krzew tamaryszku
Wydawnictwo: MUZA SA
Stron: 558
powieść obyczajowa, literatura kobieca

Cztery przyjaciółki. Barbara, pielęgniarka, wdowa, matka trudnego jedynaka. Maria (dla przyjaciół Myszka) - była artystka, która porzuciła malowanie na rzecz ukochanego męża, który właśnie oświadczył, że odchodzi. Iwona - aktorka, nie obce są jej reklamy wybielających past do zębów. I Jaśka, pani inżynier architekt, układająca życie w Szwecji. Cztery różne światy. Łączą je wspomnienia, wspólne lata spędzone w liceum, więzy przyjaźni, wsparcie, jakie ofiarują sobie na wzajem w trudnych chwilach. Każda z nich wykonuje inny zawód, przeżyła inne - mniejsze lub większe - tragedie życiowe, rozterki sercowe. I każda w jakiś sposób na kartach książki przeżywa nowy początek.

Powieść Wandy Majer-Pietraszak dotyka głębokich  ludzkich problemów - straty, wielu oblicz miłości, zaufania, układania życia na nowo. Jest pełna uroku i ciepła. Przytulna mała wioseczka, do której przeprowadza się Myszka i feeria barwnych postaci pobocznych nadaje książce czarującego klimatu.

Sama historia, jej przebieg, bohaterowie i miejsca opisywane przez autorkę są wielkim atutem książki. Osobiście miałam jednak problem z językiem i stylem jakimi została ona napisana. Narracja jest prowadzona w czasie teraźniejszym, co zawsze utrudniało i spowalniało mi czytanie. Język, którym operują bohaterowie jest miejscami bardzo dojrzały i wydaje się być czasem przestarzały - ot, mężczyzna do swojej byłej ukochanej na zjeździe absolwentów mówi coś w rodzaju "dobrze Cię widzieć, kumo..." - choć oczywiście mówi to żartobliwie.
Kwitnący krzew tamaryszku opowiada o kobietach dojrzałych i raczej do takich czytelniczek książka przemówi najbardziej. To pozycja piękna, warta pochylenia się nad nią i spędzenia z nią kilku spokojnych wieczorów. Jeśli szukacie czegoś relaksującego, opowiadającego o prawdziwej przyjaźni, ale też prawdziwych problemach - może okazać się, że to książka dla Was.

6/10


piątek, 8 maja 2015

"Zrządzenie losu", Allie Larkin - coś więcej niż romans

Autor: Allie Larkin
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 378

Jenny Shaw stoi na życiowym rozdrożu. Porzucona przez ukochanego na lotnisku, tuż przed wylotem na ważną firmową konferencję, w dodatku bez walizki z ciuchami. Katastrofa. Na dodatek w hotelu pewna kobieta pomyliła ją z długo niewidzianą przyjaciółką z czasów szkolnych, wierząc, że Jenny (a w zasadzie Jessie) przyjechała na zjazd absolwentów. Jenny - samotna, niepewna siebie, zrozpaczona - postanawia "na chwilę" poudawać osobę, za którą została wzięta. Ma szansę po raz pierwszy w życiu poczuć się silna i niezależna. Nie przypuszcza, że ten incydent zmieni w jej życiu wszystko i skłoni ją do poszukiwań swojej własnej, zatartej w bólu dzieciństwa, tożsamości.

Po raz kolejny znalazłam dowód na to, że lektura "lekka" i "kobieca" wcale nie musi być stereotypowa i banalna. Zrządzenie losu to złożona, wielopoziomowa książka o poszukiwaniu własnego ja, o tym jak łatwo złamać ludzką psychikę, jaki wpływ mają na nas bolesne wydarzenia z dzieciństwa i o tym jak silna i podstawowa jest potrzeba bycia kochanym i akceptowanym. Wbrew pozorom wątek romansu jest zdecydowanie drugo lub nawet trzecioplanowy.

Styl w jakim Allie Larkin snuje swoją opowieść jest lekki, przyjemny, ale na pewno nie prosty. Spodziewałam się płaskiej narracji, małej głębi i ubogiego języka, ale się pomyliłam. Autorka wplata w narrację życiowe prawdy, zmusza do podjęcia refleksji, zatrzymania się i postawienia w sytuacji głównej bohaterki. Jenny, mimo, że bardzo wrażliwa (i ma co chwilę szklące się oczy) jest postacią niezwykle ciekawą, a czytelnik powoli odkrywa jej portret psychologiczny, wraz z retrospekcją dotykającą czasów jej dzieciństwa i dojrzewania. Ludzie, których Jenny spotyka na swojej drodze - a więc dawni przyjaciele Jessie, w której skórę weszła - są różnorodni, mają problemy z krwi i kości, dają się lubić (lub nie). Dodatkowym atutem powieści jest trzymająca w napięciu tajemnica Jessie, którą Jenny stara się rozwikłać.
Problemem współczesnych książek dla kobiet jest często fakt, że wydarzenia są maksymalnie naciągane, nieprawdopodobne i ciężko jest się z nimi utożsamiać. Allie Larkin postarała się, aby możliwości jakie daje literacka fikcja nie przyćmiły realności bohaterów, ich rozterek i spraw.

Zrządzenie losu jest książką lekką, przyjemną, relaksującą i bardzo godną uwagi. Jeżeli nie przekonała Was moja recenzja, może zrobi to za mnie ten cytat:
"Gdyby i moja twarz znalazła się na którejś z tych ścian, widniałaby na niej taka sama nieśmiała nadzieja. Nie dostrzegamy własnego piękna, gdy jesteśmy młodzi, rozedrgani i brak nam pewności siebie. Wydaje nam się, że wszyscy dookoła widzą w nas przede wszystkim wady" (str. 105).

7/10