wszystkie recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. nie zezwalam na ich kopiowanie i wykorzystywanie osobom postronnym bez mojej uprzedniej zgody. zezwalam natomiast na wykorzystywanie w celach promocyjnych odpowiednich recenzji wydawnictwom, z którymi współpracuję. zdjęcia zamieszczane na blogu również są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie. wyjątkiem są grafiki okładek.

czwartek, 23 kwietnia 2015

"Przyjaciółki ze Staromiejskiej", Anna Mulczyńska - ludzka, lekka i dobra lektura

Autor: Anna Mulczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Stron: 480
Seria: Staromiejska, #2
obyczajowa, kobieca

Światowa kariera baleriny Ani Bednarek zostaje przekreślona przez kontuzję. Los zmusza ją do powrotu do rodzinnych stron, gdzie musi na nowo ułożyć swoje życie. Wprowadza to niemały zamęt w życie Weroniki, pasjonatki rękodzieła i narzeczonej Edka - Ania jest bowiem byłą ukochaną jej wybranka.


Dwie bardzo różne bohaterki - obie jednak ludzkie, prawdziwe, z krwi i kości. Również problemy i sytuacje, które ich dotykają są bliskie czytelnikowi, niewydumane. Powieść przyziemna, życiowa, swoją prawdziwością urzekająca.

Często mam problem ze współczesną polską prozą, szczególnie tą kierowaną do kobiet - wydaje mi się sztuczna, pisana na siłę, bohaterowie jacyś tacy papierowi, jakby przyklejeni do powieści ni z gruszki ni z pietruszki. W przypadku książki Anny Mulczyńskiej z tym się nie zetknęłam. Autorka cechuje się bardzo przyjemnym, lekkim stylem, a jednocześnie używa bogatego słownictwa co zdecydowanie uprzyjemnia lekturę. 

Przyjaciółki ze Staromiejskiej są drugą częścią cyklu. Pierwszym tomem był Powrót na Staromiejską. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z mieszkańcami Staromiejskiej - nie miałam jednak problemu z odnalezieniem się w historii. 

Przyjaciółki... to historia niezwykle ciepła, prawdziwa, bliska czytelnikowi, wciągająca. Opowiada o przewrotnych kolejach losu, ludzkich problemach i troskach. Jednocześnie jest książką lekką, idealną na wolny wieczór przy filiżance kawy. Serdecznie polecam!

7/10


wtorek, 21 kwietnia 2015

Świat według Wanilii #1: Czytam książki dla młodszych...

Photo by imagerymajestic / Free Digital Photos 
Mam 25 lat, kończę studia, niedługo czas pójść do pracy, zacząć poważne życie. Często w mojej głowie odzywa się głos: hej, może powinnaś przeczytać coś POWAŻNEGO zamiast męczyć Young Adult... Fakt, że po książki dla starszych i młodszych nastolatków sięgam dość rzadko - czasami odczuwałam jednak z tego powodu lekkie poczucie winy. W końcu uświadomiłam sobie, że nie ma się przecież czego wstydzić! 

Czytanie powinno być przyjemnością, relaksem, a nie katorgą. Czytam książki z wielu półek - lubię literaturę obozową/wojenną, piękną, klasykę, beletrystykę historyczną, biografie, babskie romanse, ale również powieści dla nastolatek - tych starszych (tu chociażby John Green, Siesicka) ale i tych młodszych (moja ukochana Ewa Nowak i niemniej uwielbiana Jacqueline Wilson). Obcowanie z literaturą to chwila wytchnienia od codziennego zgiełku, problemów, smutków, zmęczenia. My, studenci, młodsi już nie będziemy. Nie przeżyjemy więc już pierwszych miłości czy niewinnych problemów, które w nastoletnich oczach sięgają szczytu Wieży Eiffela. Książki kierowane do młodszych czytelników pozwalają tego minionego świata dotknąć, uruchamiają wspomnienia.

Ciągle czujesz się nieswojo z ilością książek dla młodzieży, które czytasz? Spróbuj mojego tricku :) Postanowiłam większość młodzieżówek czytać w języku angielskim. Mam Kindle ze słownikiem, angielski znam bardzo dobrze, dostęp do e-booków nie jest trudny (promocje na Amazonie są dość częste, a że rzadko kupuję książki z racji bycia blogerką i mojego uzależnienia od biblioteki, pozwalam sobie raz na jakiś czas wydać trochę na pozycje elektroniczne). Nawet jeżeli angielskiego dopiero się uczysz - książki dla młodzieży to idealna pomoc w nauce, a taki kontakt z językiem jest bardzo ważny!

Kiedy przestało mnie obchodzić, że ludzie w autobusie widzą okładki moich książek poczułam się naprawdę lepiej. Nie wiem czy kiedykolwiek wyrosnę z książek dla młodszych :) Nie chcę z nich wyrastać i dobrze się z nimi czuję - choć moje gusta idą bardziej w stronę Contemporary aniżeli Paranormal Romance :) 

A jak to jest z Wami i literaturą młodzieżową?


niedziela, 19 kwietnia 2015

"Kobiety Kossaków", Joanna Jurgała-Jureczka - magicznych wspomnień czar

Autor: Joanna Jurgała-Jureczka
Wydawnictwo: PWN
Stron: 336
biograficzna, wspomnienia

Mieszkam w Krakowie, nieopodal Kossakówki - niszczejącego już dworku, w którym wychowały się słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec, córki znanego malarza, Wojciecha Kossaka i Marii z Kisielnickich. Od dnia kiedy przeczytałam "Marię i Magdalenę" zostałam "fanką" rodziny Kossaków, jej barwnego życia i tragedii. Po książkę Kobiety Kossaków sięgnęłam z niemałą nadzieją i nie rozczarowałam się.

Pozycja przybliża nam sylwetki kobiet związanych z rodziną malarzy, począwszy od nestorki Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej, teściowej Juliusza, która skrupulatnie w swym modlitewniku zapisywała wszystkie ważne daty - urodzenia, śmierci, wesel - a także spisała swe wspomnienia dla potomnych, na Zofii Kossak-Szczuckiej, autorce Dziedzictwa kończąc.
Publikacja pełna jest faktów, fragmentów dzienników i listów wymienianych między członkami rodziny i przyjaciółmi oraz anegdot dotyczących losów przedstawicieli rodu. Kobiety przedstawione na kartach książki żyły w burzliwych czasach zmian politycznych, powstań, wojen, ale również czasach rozkwitu polskiej sztuki - zetknęły się osobiście z takimi nazwiskami jak Chopin, Asnyk, Witkacy (którego żona, Jadwiga, była wnuczką samego Juliusza Kossaka) i wieloma innymi wielkimi naszego kraju. Los ich nie oszczędzał, przeżyły wiele osobistych tragedii i zmartwień, a jednak były kobietami silnymi, umiejącymi walczyć o swoje i utalentowanymi.

W opracowaniu tym przedstawionych jest wiele kobiet, stąd nota o każdej z nich ma ograniczoną długość. Chwilami można czuć niedosyt. Wiele o rodzinie Kossaków zostało już jednak napisane, stąd dla mnie praca autorki jest swoistym uzupełnieniem tego, co już na ich temat czytałam. Przypisy i odniesienia w tekście pozwolą czytelnikom nieobeznanym w temacie znaleźć literaturę, która zaspokoi ich głód.

Lekki styl autorki jest dużym plusem - książkę czyta się szybko i z ogromną przyjemnością; cieszą plastyczne opisy miejsc czy strojów. Znalazło się tu również kilka zdjęć i reprodukcji obrazów. Duża czcionka osobiście mnie ucieszyła - po całym dniu pracy na komputerze stała się atutem pozycji.

Lektura Kobiet Kossaków nie tylko pozwala przyjrzeć się życiu kobiet (i ich mężczyzn) z arystokratycznego rodu na tle ważkich wydarzeń historycznych, ale dotknąć magii przeszłości, minionego świata, tradycji, obyczajów, mody. 

8/10


piątek, 17 kwietnia 2015

ROZDANIE DLA CZYTELNIKÓW BLOGA! :)


Jest Was już 368! Chcę Wam podziękować za wszystkie komentarze, słowa wsparcia i czas, który poświęcacie na czytanie moich recenzji. Bez Was Waniliowe Czytadła nie miałyby racji bytu! Przygotowałam dla Was dwie nagrody książkowe - niespodzianki. Aby o nie zawalczyć napiszcie w komentarzu odpowiedź na pytanie:

jakie wpisy oprócz klasycznych recenzji chcesz czytać na moim blogu?

Macie czas do końca kwietnia. 


czwartek, 16 kwietnia 2015

"Noc przed festynem", Saša Stanišić - poetycka powieść

Autor: Saša Stanišić
Wydawnictwo: PWN
Stron: 312 

Saša Stanišić, urodzony w ówczesnej Jugosławii, a mieszkający i tworzący w Niemczech autor był wielokrotnie nagradzany za swoją twórczość. Noc przed festynem w 2014 roku otrzymała nagrodę Lipskich Targów Książki w kategorii beletrystyka.

Noc przed festynem opowiada wiele historii związanych z wioską Fürstenfelde - o codziennym życiu jej mieszkańców, o ich tajemnicach i sekretach, o baśniach, legendach i sięgającej średniowiecza przeszłości tego miejsca. Osią powieści jest coroczny, tradycyjny festyn Anny i magiczna noc go poprzedzająca.

Mieszkańcy Fürstenfelde są bardzo różnorodni, ale razem tworzą zamkniętą, spójną społeczność, zżyty społeczny organizm. Jest tu niepokorna młodzież, malarka, samozwańczy garażowy szynkarz... W noc przed festynem archiwum Domu Regionalnego zostaje otwarte - teraźniejszość zaczyna mieszać się z przeszłością, rzeczywistość z fikcją, na jaw wychodzą misteria historii, okoliczne podania, i to, czego mieszkańcy woleliby nie wyciągać na światło dzienne...

Noc przed festynem nie należy do książek łatwych, lekkich i przyjemnych. Jest to duże wyzwanie dla czytelnika, ponieważ nic nie jest podane wprost, lecz w woalu poezji i dwuznaczności. To synteza humoru i dramatu, epiki i liryki. Klimat stworzony przez literacki kunszt autora kojarzy mi się z gęstą mgłą nad ciemnymi moczarami, przez którą czytelnik powoli przedziera się, z pomocy swojej intuicji i wrażliwości pokonując dystans od brzegu do brzegu. Dla mniej dojrzałego odbiorcy problematyczne może być prowadzenie narracji na wielu płaszczyznach, przeplatanie czasów i trybów, czy sama budowa niektórych zdań. Jest to jednak istna literacka uczta, warta czytelniczego poświęcenia.

9/10


środa, 15 kwietnia 2015

Język i Wanilia #6 - Deutsch Aktuell Nr 69/2015 (marzec-kwiecień)

Numer 69 magazynu Deutsch Aktuell obfituje w ciekawe artykuły, masę słówek i zwrotów, praktycznych porad i  jak zwykle świetną zabawę podczas nauki! :)

Numer otwierają recenzje książek, filmów i muzyki. Nie zabrakło kalendarza ze zbliżającymi się wydarzeniami, a także edukacyjnego komiksu. 

To wydanie jest bardzo zróżnicowane - poczytamy o kawie, samochodach marki mercedes, dowiemy się co nieco o sztuce pisania listów i wiadomości (wraz z praktycznymi poradami i przykładami językowymi), wybierzemy się w podróż do Stuttgardu, poznamy oblicze niemieckiego hip-hopu. Ciekawym tematem okazał się również artykuł o WHO (czyli Światowej Organizacji Zdrowia).

Przyznam, że jako świeżak w krainie języka niemieckiego Deutsch Aktuell jest dla mnie wyzwaniem, jednak sporo wynoszę z dołączonych nagrań i dobrze rozpisanego słownictwa. Cieszę się, że prócz artykułów popularnonaukowych i rozrywkowych znajduję
w DA tematy dotyczące praktykowania języka (jak wspomniany wyżej poświęcony listom).

Polecam wszystkim ten numer Deutsch Aktuell!




"Przysmaki Ojca Mateusza - Domowa Kuchnia Natalii" - czyli istny diamencik dla fanów serialu i amatorów pysznej kuchni!!!

Wydawnictwo: Zwierciadło
Stron: 242
książka kucharska, dodatek do serialu

Mało kto z Was wie, ale pochodzę z Sandomierza. To moje małe miejsce na Ziemi. Zawsze wracam tam z utęsknieniem, radością, a pobyt tam pełen jest spokoju, cudownych wspomnień i rodzinnych spotkań. Mimo, że w Krakowie mieszkam prawie całe swoje życie, gdy ktoś pyta skąd jestem odpowiadam z dumą - z Sandomierza. O Sandomierzu pisałam rozprawkę na egzaminie gimnazjalnym, nawiązywałam do jego okolic na maturze z angielskiego i przeprowadziłam na jego temat nie jedno socjologiczne badanie w trakcie studiów. Nigdy nie zapomnę dnia, gdy znajomi i kuzyni zaczęli szeptać i puszczać plotki, że w naszym miasteczku planują nagrywać serial z wieloma znanymi aktorami. Serial stał się rzeczywistością, miasto zyskało turystów, a my kolejny powód do dumy. A ja osobiście most prowadzący z mojego ukochanego zatłoczonego Krakowa do mojego małego sandomierskiego raju pachnącego jabłkami z okolicznych sadów.

Ale dość już tego wstępu. Teraz nie dziwicie się, że z radością i wielkimi nadziejami postanowiłam przeczytać i zrecenzować Przysmaki Ojca Mateusza. Książkę kucharską - przeczytać? Jak to? A no tak, że Przysmaki to coś więcej niż tom z przepisami. To również zapiski serialowej Natalii (granej przez Kingę Preis), pełnej ciepła choć roztrzepanej gospodyni Ojca Mateusza.

Zacznijmy jednak od przepisów. Znajdziemy tu wiele dań domowych, ale z też takich z nowoczesną nutą. Mięsa, zupy, ciasta, ryby... różności! Dla amatorów kuchni regionalnej i ciekawych świętokrzyskich smaków autorzy przygotowali przepis na pamułę, czyli regionalną zupę śliwkową (teraz już wiem, dlaczego Babcia tak często gotowała garus...), pieczeń koprzywnicką, kugiel mieszczański, parzybrodę świętokrzyską i wiele innych! Receptury te zostały zgromadzone przez przedstawicieli Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Koprzywnicy oraz Stowarzyszenia "Sandomierski Szlak Jabłkowy". Przepisy są krótkie i klarowne, bardzo różnorodne - są dania na co dzień, ale też wielkanocne, bożonarodzeniowe czy świętomarcińskie :)

Zanim przejdę do zapisków Natalii muszę poświęcić trochę miejsca oprawie pozycji. Zdjęcia są wprost nieziemskie! Głównie przedstawiają gotowe potrawy lub składniki na nie w klimatycznych, domowych, swojskich aranżacjach. Kilka zdjęć przedstawia samą ulubienicę widzów - Natalię :)

A teraz czas na zapiski Natalii. Przenoszą one czytelnika w czasy dzieciństwa Natalii, które mają wiele smaków, zapachów, kolorów... Można się pośmiać, albo rozczulić. Dowiemy się też więcej o jej codziennym życiu, jak i o innych bohaterach serialu - Ojcu Mateuszu, aspirancie Noculu, Możejce, a nawet Paruzelu i Gibalskim! Miałam okazję przenieść się do miejsc, które znam i poczuć niezwykły sentyment i tęsknotę - jak dobrze, że weekend majowy już wkrótce!

Ta książka jest idealna dla fanów serialu, miłośników pysznej kuchni i mieszkańców świętokrzyskiego, którzy czują się - tak jak ja - niezwykle związani z naszą płodną ziemią :) Nie jestem w stanie nie dać jej najwyższej oceny z możliwych!





10/10
książkę możecie kupić na:
Znalezione obrazy dla zapytania empik.com logo