niedziela, 9 grudnia 2018

"Sztuczna broda świętego Mikołaja", Terry Pratchett - świąteczny zbiór krótkich opowiadań

Grudzień to miesiąc pod znakiem świątecznych przygotowań - a do tego zaliczam również czytanie świątecznych książek i oglądanie filmów z zimową atmosferą. W tym roku zaczęłam od Sztucznej Brody Świętego Mikołaja autorstwa Sir Terry'ego Pratchetta. Do Świata Dysku próbowałam podejść parę razy, jeszcze jako nastolatka, ale chyba nie byłam na to gotowa. Seria jest na liście moich koniecznie-przeczytaj, więc jako "wstęp" postanowiłam przeczytać ten krótki zbiór świątecznych opowiadań. Wydaje się, że był to strzał w dziesiątkę, po pochłonęłam Sztuczną Brodę... w jeden wieczór i czułam niedosyt zamykając książkę. Opowiastki są niezwykle zabawne i ciepłe, humor Pratchetta jedyny w swoim rodzaju i bardzo inteligentny. Czytając o wybuchającym placku z mięsem sama wybuchłam śmiechem. Do tego szczypta brytyjskiej kultury wpleciona w historyjki sprawiła, że - dla mnie - była to wręcz lektura idealna. Opowiadania trafią do małych i dużych czytelników i na pewno zachwycą każdego z nich. Ja na pewno sięgnę po książkę jeszcze nie raz, również w języku angielskim, aby pełniej doświadczyć pióra Pratchetta.


środa, 15 sierpnia 2018

"Super laska", Anna Gruszczyńska - zdrowe podejście zamiast odchudzania?

W social mediach dużo ostatnio mówi się o trendzie body positive, jednak wiele młodych dziewczyn, bombardowanych z każdej możliwej strony - prasa, internet, reklamy - wizerunkiem "idealnej szczupłej kobiety" nie czuje się dobrze w swoim ciele i za wszelką cenę chce uzyskać wymarzony wygląd. Niestety najczęściej wiąże się to z nie zawsze zdrowymi dietami, głodówkami, problemami emocjonalnymi. Książka Anny Gruszczyńskiej (która przez 14 lat walczyła z bulimią) ma na celu pokazać, że to nie drakońskie diety są kluczem do sukcesu. Potrzebna jest zmiana sposobu myślenia i stylu życia.

Sama borykam się z insulinoopornością (denerwuje mnie, że blogger ciągle podkreśla to słowo czerwoną falką) i wiem jak ciężko jest sobie odmówić czegoś słodkiego czy niezdrowego. Odpowiednią dietę powinnam stosować - idealnie bez odstępstw - do końca życia. Ale umówmy się - młodość, praca z ludźmi ("dziś X ma urodziny więc pozwolę sobie na jeden kawałek ciasta... no kurczę, co z tego, że tydzień temu urodziny miała Y!"), częsty pośpiech i wszędobylskie pokusy (#foodporn!) - sprawiają, że czasem (i niestety coraz częściej) się łamię. Chociaż Super Laska jest przeznaczona raczej dla osób zdrowych, które po prostu chcą zrzucić parę kilo, zmienić nastawienie lub zaakceptować siebie, miałam nadzieję, że znajdę w niej też coś dla siebie. I na szczęście tak się stało. Pozycja jest bardzo zabawna i przystępna, napisana w bardzo luźnym stylu, do tego ma mnóstwo kolorowych obrazków, miejsc na notatki, mini komiksów i zadań do wykonania. Czytając ją uświadomiłam sobie pewne schematy mocno zakorzenione w moim podejściu do swojego ciała i odżywiania, nad kilkoma kwestiami poważniej się zastanowiłam.

Nie żałuję czasu spędzonego z Super Laską i na pewno będę do niej co jakiś czas wracać. To książka idealna dla młodych dziewcząt, wkraczających w wiek, w którym wygląd zaczyna nabierać znaczenia. Sama podrzuciłabym ją swoim młodszym kuzynkom.

niedziela, 22 lipca 2018

"Służące", Kathryn Stockett - piękna opowieść o tolerancji i łamaniu barier.

“Wasn't that the point of the book? For women to realize, We are just two people. Not that much separates us. Not nearly as much as I'd thought.”

Lata 60 XX. wieku, Ameryka, stan Missisipi, miasteczko Jackson. Czarnoskóre kobiety pracują jako pomoc domowa u białych rodzin, gdzie gotują, sprzątają i wychowują dzieci, które - gdy podrosną - staną się ich pracodawcami. Aibileen, pomoc domowa Pani Leefolt, stara się wpoić małej Mae Mobley, którą się opiekuje, że czarni i biali niczym się od siebie nie różnią, tylko kolorem skóry. Jak jednak nauczyć dziecko tolerancji, gdy białe kobiety nie szanują swych służących i żyją nowym przedsięwzięciem panienki Hilly - budowaniem osobnych toalet dla pomocy domowych. Na szczęście nie wszyscy widzą rzeczywistość w dwóch kolorach, a świat wkrótce usłyszy głos służących z Jackson.

Powieść Kathryn Stockett wciąga od pierwszych stron. Wspaniale zbudowana narracja z perspektywy trzech kobiet - dwóch czarnych pomocy domowych i młodej, białej, wykształconej dziewczyny, która - przeżywając wiele własnych życiowych rozterek - sprzeciwia się podziałowi rasowemu i jego brutalnym konsekwencjom. Autorka posłużyła się przemyślanym zabiegiem językowym, celowo wprowadzając w narrację Aibileen i Minny wiele błędów gramatycznych i ortograficznych, aby jak najwierniej oddać styl wypowiedzi jakim mogłaby się posługiwać czarna kobieta bez wykształcenia. Zdecydowanie lepiej jest to widoczne w oryginalnej wersji książki. Tłumaczka przemyciła nieco tych niuansów do polskiego tekstu.

Osią fabuły jest sytuacja czarnych w latach 60 XX. wieku - nieprzypadkowo w Missisipi. W tym stanie segregacja rasowa była bardzo widoczna, prawa społeczne, polityczne i ekonomiczne Murzynów były bardzo ograniczone, a rasizm i przemoc na jego tle stanowiły element codzienności. Kathryn Stockett przywołuje prawdziwe historyczne wydarzenia, takie jak przemowa Martina Luthera Kinga, czy zabójstwo Medgara Eversa, aktywisty na rzecz praw obywatelskich czarnoskórych Amerykanów, mieszkającego w Jackson.

Oprócz tego, autorka dotyka szeregu innych ludzkich problemów - społecznego ostracyzmu, wielu wymiarów miłości jak również jej braku, choroby, poszukiwania własnej tożsamości i miejsca w dorosłym świecie. To wszystko sprawia, że bohaterowie - pierwszo i drugoplanowi - są jak z krwi i kości, a mimo wielu lat dzielących tamten okres z teraźniejszością, wciąż możemy się z nimi utożsamiać, współodczuwać i wzruszać się. Nie brakuje też w książce elementów inteligentnego, wyważonego, ale i ostrego humoru, zdecydowanie potrzebnego w pozycji traktującej o tak trudnych tematach.

"Służące" Kathryn Stockett to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Nie potrafię znaleźć w niej nic, co mi się nie podobało. Czytając ją zupełnie zapomniałam o otaczającym mnie świecie i było mi bardzo ciężko rozstać się z jej bohaterkami, a refleksje i przemyślenia, które podjęłam w czasie lektury, zostaną ze mną na zawsze.

czwartek, 21 września 2017

"Żona terrorysty", Anna Sundberg, Jesper Huor - radykalny islam "od kuchni"

Żyjemy w niebezpiecznych czasach, w których słowa "terroryzm", "atak terrorystyczny" czy "dżihadyści" padają w serwisach informacyjnych niemal codziennie. Pomimo dużego zagrożenia ze strony radykalnych islamistów przeciętny człowiek wciąż niewiele wie o ich wierzeniach czy życiu codziennym. Szwedka Anna Sundberg - dziś ekspertka ds. oświaty i działaczka związkowa - jako młoda, pogubiona dziewczyna, "odnalazła" się w religii, która dziś nas - i ją samą też - przeraża. Decyzja o ostatecznym zerwaniu z islamem zabrała jej aż 16 lat, które przyniosły jej dwóch mężów (w tym powiązanego z Al-Kaidą groźnego terrorystę), wiele przeprowadzek, czwórkę dzieci, areszt domowy a nawet więzienie.

Główną narratorką jest Anna. Prócz wielu faktów i obrazu życia wśród ekstremistów, mamy wgląd w przemyślenia kobiety wychowanej w komforcie kultury europejskiej, która sama - jak przyznaje - pragnęła być "gorliwą muzułmanką". W kilku miejscach możemy przeczytać również komentarze syna Anny i jej pierwszego męża, wnoszące w całą historię zupełnie inną perspektywę. Żona terrorysty jest lekturą ciekawą, ale i przerażającą. Ciężko przejść do porządku dziennego nad faktem, że kobieta pochodząca ze szwedzkiej klasy średniej, wykształcona i posiadająca kochających rodziców, na tyle zaangażowała się w radykalny islam, że odczuwała dumę 11 września 2001 roku i pragnęła by jej synowie zostali mudżahedinami. 

Książkę - jak na dobrą literaturę faktu przystało - czyta się szybko i płynnie. Spotkałam się z różnymi opiniami na jej temat, ale według mnie bardzo dobrze, że autorka zdecydowała się na opisanie swoich przeżyć i opublikowanie ich. Nie tylko ze względu na możliwość zaspokojenia ciekawości na temat życia ludzi, którzy w dzisiejszych czasach przerażają nas najbardziej, ale głównie dlatego, że historia ta pokazuje jak łatwo można dać się zmanipulować i ślepo, a wręcz gorliwie wierzyć w idee, które pozbawione są wszelkiego moralnego sensu.

piątek, 16 czerwca 2017

"Czekoladowy tort z Hitlerem", Emma Craigie - ostatnie dni III Rzeszy oczami małej dziewczynki


Kiedy sięgałam po tę książkę miałam dość wysokie oczekiwania. Beletrystyka historyczna jest według mnie gatunkiem dość trudnym, a ja jestem wymagającym czytelnikiem - chcę jak najwierniej oddanego ducha danej epoki i wstrzymania się od nadmiernego "podrasowywania" rzeczywistych wydarzeń. Emma Craigie wysoko postawiła poprzeczkę - próba opowiedzenia znanej chyba wszystkim tragicznej historii rodziny Goebbelsów oczami 12-letniej ulubienicy Hitlera, Helgi Goebbles, to duże wyzwanie. Autorka sprostała mu wręcz znakomicie.

Opis dni spędzonych w bunkrze jest przeplatany wcześniejszymi wspomnieniami Helgi oraz opowieściami z przeszłości jej rodziców, co pozwala czytelnikowi na lepsze zrozumienie kontekstu historycznego i poznanie rodziny Goebbelsów z bardziej ludzkiej strony, zapisanej w pamięci niewinnego acz bacznego obserwatora jakim jest mała dziewczynka. Właśnie ta bystrość spostrzeżeń małej narratorki, a jednocześnie dziecięca naiwność i czystość ujęły mnie w książce najbardziej. Opis rodzinnych tragedii oraz życia w Niemczech ogarniętych wojną, blisko Führera, z perspektywy niewinnego dziecięcego narratora robi na dorosłym czytelniku ogromne wrażenie. Tu trzeba czytać między słowami, między spostrzeżeniami małego człowieka nieprzesiąkniętego złem i nierozumiejącego wielu sytuacji, lecz intuicyjnie wyczuwającego fałsz dorosłych i zagrożenie ciężko wiszące w powietrzu.

Uzupełnieniem niekonwencjonalnie opisanej historii są prawdziwe fotografie osób, o których czytamy - Hitlera, Goebbelsów, Evy Braun, Traudl Junge i innych. Na końcu książki znajduje się postscriptum zawierające autentyczne listy pożegnalne państwa Goebbelsów do najstarszego syna, a także dokładny spis osób występujących w książce z krótką notką biograficzną.

Emma Craigie postanowiła dać głos dziewczynce, która znalazła się w samym centrum historycznych wydarzeń, której odebrano dzieciństwo i dorosłość, a także możliwość opowiedzenia o tym, co przeżyła w czasie swoich krótkich 12 lat życia. Dziewczynce, która zapłaciła najwyższą cenę fanatycznej hitlerowskiej ideologii. Tę książkę powinien przeczytać absolutnie KAŻDY.

wtorek, 23 maja 2017

Przedpremierowo - "Ostrze Zdrajcy", Sebastien de Castell - fantastyczne przygody spod znaku płaszcza i szpady

Nie byłam pewna czego oczekiwać od Ostrza Zdrajcy Sebastiena de Castella. Okładka świetna, zdecydowanie oddająca klimat fantasy, opinie na goodreads bardzo dobre, jednak jeśli chodzi o fantastykę jestem dość wybrednym czytelnikiem - podobają mi się specyficzne serie i światy, a do tego nie przepadam za pozycjami zbyt męskimi. I choć opisy niektórych starć były dość drastyczne, humor jaki de Castell wprowadził w (udaną z resztą) pierwszoosobową narrację ujął mnie i na pewno po kolejne tomy Wielkich Płaszczy sięgnę.

Falcio już od dziecka marzył o tym, by dołączyć do Wielkich Płaszczy - niemal mitycznych rycerzy podległych królowi Tristii. Marzenie się ziściło, jednak nie do końca tak, jak chciałby tego Falcio. Król Paelis nie żyje, a Wielkie Płaszcze stały się społecznym marginesem, okrzyknięte zdrajcami. Jak nietrudno się domyślić nasz główny bohater wraz ze swoimi towarzyszami - Kestem i Brastim - muszą uciekać od wielu niebezpieczeństw, przy okazji pakując się w niemałe kłopoty. Cała trójka, będąca postaciami spod znaku płaszcza i szpady - zarówno mnie jak i innym czytelnikom, z tego, co zauważyłam po recenzjach - kojarzy się bardzo z Trzema Muszkieterami.
Bohaterowie Castella są barwni i różnorodni, choć po przeczytaniu pierwszej części pozostał mi pewien niedosyt i liczę na to, że kolejne tomy pozwolą mi ich lepiej poznać.

Sama powieść jest napisana bardzo lekko i - jak już wspominałam - jest wręcz zasypana humorystycznymi wtrąceniami, które mocno kontrastują z brutalnością pewnych fragmentów. Nie jest to dzieło na miarę Tolkiena, nie dorównuje mojemu ukochanemu światu Smoczej Lancy, ale zdecydowanie jest to solidna pozycja zasługująca na uwagę fanów gatunku. Choć momentami przewidywalna, z pewnością dostarczy wielu emocji i uśmiechu. Seria o Wielkich Płaszczach zyskała wielu fanów na całym świecie i przewiduję, że stanie się tak również i w Polsce. A tak na marginesie, cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się na białą wersję okładek, bo wszystkie 4 części razem prezentują się wspaniale.

Premiera już jutro - 24 maja. Macie ochotę na tę pozycję? A może już czytaliście? I co sądzicie o okładce? :-)


Fragment #1


Fragment #2


Fragment #3

piątek, 19 maja 2017

Zbliża się premiera „Ostrza zdrajcy”!

Już 24 maja prawdziwe wydarzenie – do księgarń trafi pierwsza część bestsellerowego cyklu fantasy „Wielkie płaszcze”, zarazem debiutu kanadyjskiego pisarza Sebastiena de Castella.

Sebastien de Castell dziś ma na koncie cztery powieści z serii „Wielkie płaszcze”, jednak gdyby kilka lat temu zapytać, czym się zajmuje, odpowiedź byłaby zupełne inna. Zanim napisał świetnie przyjęte „Ostrze zdrajcy”, był muzykiem, mediatorem, choreografem walk, nauczycielem, kierownikiem projektów, aktorem i specjalistą do spraw strategii produktu. Uwielbia podróżować – dosłownie i w przenośni – co było powodem częstych zmian w jego karierze. Dziś, poza pisaniem, wciąż muzykuje. Wydawnictwo Insignis już dziś zaprasza na stronę www.decastell.pl, na której czytelnicy znajdą więcej informacji o autorze, jego powieściach, a także ciekawostki (między innymi mapę krainy, w której toczy się akcja serii o Wielkich Płaszczach).

Przywodząca na myśl „Trzech muszkieterów” powieść obfituje w zwroty akcji, jest dynamiczna i zabawna, ze świetnie nakreślonymi postaciami trójki charakternych bohaterów. Wydawnictwo Insignis przygotowało fragmenty książki w formie efektownego słuchowiska z udziałem kilku aktorów, które pozwoli wejść w świat walk, spisków i fantastycznych przygód. Już dziś dostępny jest drugi fragment „Ostrza zdrajcy”: 
© Waniliowe Czytadła
Maira Gall