poniedziałek, 1 września 2014

Monday RoundUp #1

Zdarza mi się przeczytać książki, które z jakiegoś powodu nie wywołują u mnie chęci napisania dużej recenzji. Nie są zbyt dobre lub nie są wystarczająco złe, nie mam weny, czasu, inne recenzje wyprzedzają je w hierarchii wartości, nie podoba mi się tekst, który napisałam - powodów jest tysiące. Dlatego postanowiłam (zainspirowana TYM postem Karolki z Papierowy Azyl) co jakiś czas w poniedziałki zaprezentować Wam krótkie refleksje na temat takich właśnie pozycji.

Michael Schofield - "Pomóc Jani", wydawnictwo Znak
Historię January Schofield śledzę odkąd obejrzałam program dokumentalny o jej walce ze schizofrenią. Od momentu, w którym rodzina Schofieldów podzieliła się ze światem swoimi zmaganiami z codziennością naznaczoną chorobą dziecka, wokół sprawy narosło wiele kontrowersji. Schofieldowie dostrzegają te same symptomy u młodszego dziecka, Bodhiego, podczas gdy internauci podążając za każdym newswem i analizując nagrania dzieci, twierdzą, że synek pary ma jedynie objawy autyzmu, a wszystko, co robią rodzice dzieci jest pędem za pieniądzem i sławą. 
Nie oceniając moralnie i nie mówiąc Wam o moich prywatnych przemyśleniach na temat całej sprawy: jeżeli ktoś lubi książki z gatunku non fiction, szczególnie o ciężkich i smutnych barwach, ale także dające odrobinę nadziei i pokazujące siłę i zawziętość człowieka - jest to książka dla niego. Czyta się ją szybko, choć czasem szokuje.

Sarah Lotz - "Troje", wydawnictwo Akurat



Pozycja ostatnio niesłychanie popularna w światowej book-blogosferze za sprawą sprawnie i ciekawie prowadzonej kampanii medialnej. Po tym thrillerze spodziewałam się więc nieco więcej. Świetny pomysł na formę prowadzenia narracji - maile, zapisy wywiadów, rozmów, wspomnień, artykuły - jednak sama historia według mnie niewykorzystana. Zakończenie mnie rozczarowało.
Daleen Berry, Geoffrey C. Fuller - "Pretty little killers. The truth behind the savage murder of Skylar Neese"
BenBella books
Kolejna książka z gatunku non fiction, opowiadająca o zbrodni, która niestety zdarzyła się naprawdę. Nastoletnia Skylar Neese została zamordowana przez... swoje własne przyjaciółki. Daleen Berry oddaje fakty w sposób niezwykle ciekawy, czytając "Pretty Little Killers" można pomyśleć, że czyta się po prostu dobrze napisaną fikcję literacką - niestety - Sheila i Rachel naprawdę z zimną krwią zamordowały Skylar, a dziś odsiadują karę więzienia. Podążamy tropem tweetów, wspomnień, dzień za dniem, przez burzliwą przyjaźń dziewczyn, aż po ukrywanie prawdy i doprowadzenie dwóch nastolatek przed wymiar sprawiedliwości. 

7 komentarzy

  1. Jak najbardziej akceptuje takie krótkie formy recenzji. Po pierwsze i najwazniejsze jest ona krótka, a nie zawsze mamy czas czytac długich recenzji, więc Twój pomysł jest po prostu genialny.
    Co do ksiazek ro najbardziej zaciekawiła mnie ksiażka pt. ' Pomóc Jani'. Takie pozycje są dla mnie przeznaczone.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami o książce nie da się napisać więcej, choćby człowiek się dwoił i troił i to nie zawsze z powodu że jest ona nieciekawa :) Bardzo ciekawy pomysł, ja sama wrzucam czasami posty z serii zbiorowisko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnia książka mnie zainteresowała, ale chyba nie ma wersji polskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książka niedawno wyszła, nie ma tłumaczenia i nie wiem czy będzie. Ale język nie jest trudny, a na Amazonie póki co ebook około 10$ kosztuje - za jakiś czas będzie tańsza :)

      Usuń
  4. Też tak mam, że o niektórych książkach nie wiem co napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię gdy ktoś się mną inspiruje, więc bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam ten post u Ciebie - mam nadzieję, że podobny zawiśnie tu jeszcze nie raz :)
    a pierwsza pozycja bardzo mnie zainteresowała - kiedyś zaczytywałam się w podobnych lekturach, później jakoś mi to minęło, a dziś... chętnie bym do tego wróciła, dają ogromne spojrzenie na problemy, które wcześniej wydawały nam się zbyt błahe.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Troje" dostałam jako prezent urodzinowy i niedługo planuję się do za nią zabrać. Zobaczymy jak mi się spodoba, że rzeczywiście robiła swego czasu wiele zamieszania na blogach. :)

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall