sobota, 7 kwietnia 2012

Marek Edelman, "I była miłość w getcie"

Na tę książkę natknęłam się na półce mojego chłopaka. Brałam ją do rąk z namaszczeniem, ponieważ należała do jego Siostry (która półtora roku temu zginęła w wypadku samochodowym, była w moim wieku). Pamiętam, że Karolina była zafascynowana życiem podczas wojny, miłością, która wtedy się rodziła między ludźmi. Jej ulubionym poetą był Krzysztof Kamil Baczyński.
Ja nigdy w taką tematykę się nie wgłębiałam. "Kamienie na szaniec" pochłonęłam w gimnazjum jednym tchem, potem z wypiekami na twarzy całymi nocami czytałam "Pamiętniki żołnierzy batalionu >Zośka<", ale na tym się skończyło.
Książkę Edelmana zaczęłam czytać na przystanku i wciągnęła mnie tak, że przegapiłam swój tramwaj. Później jednak musiałam robić sobie od niej krótkie przerwy. Dlaczego? Już opowiadam.

"I była miłość w getcie" to wspomnienia Marka Edelmana z życia w warszawskim getcie. Życia codziennego, próby wplecenia "normalności" w świadomość, że zaraz można zginąć, stracić bliskich lub zostać wywiezionym do obozu pracy. O tym się na ulicach getta nie zapominało. Ale była taka miłość, ona dawała nadzieję i pozwalała w tych najcięższych czasach wierzyć, że jest i będzie dobrze. I była też taka miłość, która dawała siłę, by iść za Tą Osobą na śmierć. I była w końcu też ta, która pozwalała po prostu, zwyczajnie przetrwać.
Ale nie tylko miłość znajdziemy na kartach tych wspomnień. Także zwyczajne obrazki, "pocztówki" z ulic getta - nieraz się do nich uśmiechniemy, a nieraz nas zatrwożą i pomyślimy "jak tak w ogóle mogło być?". Znajdziemy też bunt, chęć wyzwolenia i śmierć. Bo i śmierć była w getcie.

Książka Marka Edelmana jest napisana prostym językiem, historie opowiedziane są bez większych szczegółów, tak jakby ktoś opowiadał nam swój poranny spacer. Ma to swoje wady i zalety - ja czuję niedosyt. Chciałabym wiedzieć więcej. Jak to dokładnie było? Jak to się działo? Jednak ogromna zaleta sposobu, w jaki napisana jest ta książka to to, że wciąga. Że paradoksalnie mimo braku szczegółów wir wydarzeń nas porywa. Może łatwiej jest oswoić się z tymi pojedynczymi ludzkimi dramatami, gdy podane są w Edelmanowski sposób?

Kilka razy musiałam książkę odkładać. Mimo prostego języka i sposobu przekazu, pozycja ta wywoływała we mnie tak silne emocje, że z niektórymi długo nie byłam sobie w stanie poradzić. Chwilami było dla mnie za dużo. I uważam to za największy plus tej książki - teraz chcę wiedzieć więcej. Nie jest to ostatnia książka o tego typu tematyce. Otworzyła w moim sercu duży obszar, który muszę zapełnić. Chcę wiedzieć jak było. Nie chcę omijać tematów trudnych i silnych emocji. Chcę poznać i wiedzieć.

Dla mnie te krótkie, rozmyte wspomnienia Pana Marka są na wagę złota. Są obowiązkową lekturą dla każdego Polaka, który chce wiedzieć - no właśnie, jak to było?
9/10

9 komentarzy

  1. Uwielbiam czytać książki, których tematyka dotyczy II wojny światowej, Holocaustu, getta. Oczywiście, czytałam tę książkę i podobała mi się bardzo! I ta okładka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i bardzo mi się podobała, ale nie wszystkie książki z tego okresu przypadły mi do gustu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesuję się wszystkim co ma związek z II wojną, a na "I była miłość w getcie" mam ochotę już od dawna. Widzę, że faktycznie jest warta przeczytania.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nigdy nie interesowały mnie te czasy, więc razcej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następna recenzja też niestety w tych klimatach, ale kolejna będzie już zupełnie inna :)

      Usuń
  5. Kolejna książka którą chcę przeczytać... teraz już muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem w trakcie równie ciekawej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam ją i sądzę, że jest b.dobra.

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall