niedziela, 15 kwietnia 2012

Natascha Kampusch - "3096 dni"


Tytuł: 3096 dni
Autor: Natascha Kampusch
Tłumaczenie: Viktor Grotowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sonia Draga
Stron: 277
Czas czytania: jeden wieczór (21.00-1.00)

Od czasów licealnych interesuję się rozmaitymi zbrodniami, przestępstwami, w tym także porwaniami. Lubię oglądać programy dające wgląd w psychikę przestępców, a także ich ofiar. Dlatego też szansa przeczytania autobiografii, a w zasadzie wspomnień,  porwanej dziewczynki od dziecka więzionej przez psychopatę wydała mi się bezcenna.

Mowa tu o Nataschy Kampusch, Austriaczce, która w wieku 10 lat, w roku 1998, została porwana przez Wolfganga Priklopila, który aż do 2006 roku przetrzymywał ją w piwnicy swego domu. Jeżeli nie wiecie nic na temat tej sprawy - wpiszcie w google Natascha Kampusch i poczytajcie trochę przed przystąpieniem do poniższej recenzji.

Książkę pochłonęłam w jeden wieczór i zamknęłam ją z bardzo mieszanymi uczuciami. Wiem, że wielu czytelników sięgając po tą pozycję ma "nadzieję" na poznanie najbardziej makabrycznych momentów z porwania Nataschy - a więc wykorzystywania seksualnego (które miało miejsce przez większość 8,5-rocznego "życia" u Priklopila) - ale tego dziewczyna nie opisuje, gdyż jest to dla niej zbyt bolesne i intymne przeżycie. Są obszerne opisy maltretowania i torturowania fizycznego i psychicznego, jakiego dopuszczał się na niej porywacz. Jednak główną osią wspomnień Nataschy jest niezwykła, przerażająca psychiczna więź jaka połączyła ją - ofiarę - z katem.
Myślę, że wszyscy wiemy na czym polega syndrom sztokholmski. W wypadku Nataschy doszło do tak zwielokrotnionego zjawiska, że niektórzy psychiatrzy nazwali to syndromem Nataschy Kampusch. Oczywiście jasnym jest, że najważniejsze lata swego życia, lata dojrzewania, spędziła mając za towarzysza jedynie swego oprawcę, co może tłumaczyć zwyrodniałą relację jaka się między nimi narodziła. Niemniej jednak czytając słowa Nataschy miałam wrażenie, że w różnoraki sposób próbuje usprawiedliwić swoje postępowanie: nie wykorzystywanie możliwości ucieczki (które miała nieraz), a także bardzo silne uczucia łączące ją z Priklopilem.
W końcu jednak Natascha ucieka - w sierpniu 2006 roku, po 8 i pół latach spędzonych niemal nonstop w zamknięciu, w psychicznym i fizycznym terrorze.

Pozycja ta napisana jest przez amatorkę, ale w tego typu książkach liczy się przede wszystkim treść, a nie styl jej przekazania. Niektóre fragmenty wspomnień dziewczyny mogą się wydać odbiorcy nudne, na siłę przedłużane i spisywane, jednak obok tych krótkich urywków znajdziemy zapis dramatycznej walki o pozostanie sobą i próby normalnego życia w najbardziej nienormalnej sytuacji, jaka mogła spotkać dziesięcioletnie dziecko, dorastającą dziewczynę.

Wokół osoby Nataschy narosło wiele kontrowersji. Po ucieczce zaczęła ochoczo pojawiać się w mediach (mimo, że w książce również z tego usiłuje się tłumaczyć), opłakiwała Priklopila, wreszcie kupiła dom swojego nieżyjącego oprawcy i odwiedzała go regularnie, broniła w sądzie matki oskarżonej o współudział w porwaniu...
Wszystko to, razem z treścią książki sprawia, że nie umiem jednoznacznie ocenić ani Nataschy, ani jej autobiografii. Przeczytajcie sami, koniecznie z wcześniejszą lekturą doniesień prasowych na temat Kampusch i Priklopila.
6/10

6 komentarzy

  1. Również bardzo interesują mnie takie tematy, więc mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać się z autobiografią tej pani.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka na pewno wciągająca... tym bardziej że to nie jest zwykła fikcja literacka, ale samo życie... tym bardziej takie historie łapią za serce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tą książkę na swojej półce,ale wciąż czeka na przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam ani książki ani autorki. Możliwe, że kiedyś się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ona nie kupłla jego domu, tylko dostała z tytułu odszkodowania. tak mówiła w jednym z wywiadów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w książce napisała, że kupiła - tak samo mówi wiele artykułów. Ja w recenzji odnoszę się do książki, nie wywiadów.

      Usuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall