wtorek, 11 marca 2014

Martin Abram - "Quo Vadis. Trzecie Tysiąclecie" - dokąd zmierzasz, świecie?

Tytuł: Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie.
Autor: Martin Abram.
Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne

Stron: 656

Typ literatury: Obyczajowa/Na pograniczu SF
Witajcie w przyszłości, a dokładnie w roku 2112. Nie znajdziecie tu niezależnych państw i starego porządku. Centrum świata jest Nowy Jork, a całym światem... Stany Zjednoczone. Światem, którym rządzą pieniądze, zachcianki, żądze i brak jakichkolwiek znanych człowiekowi zasad. Człowiek traci człowieczeństwo na rzecz chęci posiadania. Człowiek to konsument, istota dla której wyższym ideałem jest dobro materialne. A najważniejszym punktem polityki staje się napędzanie gospodarki. W tym świecie nie ma miejsca na wiarę w cokolwiek poza mamoną. Nie ma miejsca na religię. Nie ma miejsca na prawdziwą, emocjonalną, bezwarunkową, pochodzącą z głębi spragnionego serca miłość. Lecz czy na pewno?

Szymon i Angel są diametralnie różni. Ona - lekarz weterynarii, zupełnie inna od wszystkich kobiet, z którymi kiedykolwiek obcował. Kobieta, która nie poddaje się nowoczesnym trendom, w której życiu nadal jest miejsce na wiarę i wyższe wartości. On - generał, bożyszcze kobiet, który jednak nie zadowala się byle kim i wciąż w głębi duszy wierzy w odnalezienie tej jedynej. Mimo dzielącej ich przepaści różnic powoli się docierają, a wielką rolę odgrywa tu wiara w Boga. A chrześcijanie w nowym świecie nie są wcale bezpieczni...

Co do książki mam uczucia... mieszane. Stąd tak długo zajęło mi zebranie się w sobie by opisać moje wrażenia. Sam pomysł Martina Abrama uważam za niezwykle trafiony. Wizja przyszłości jaką kreuje autor wcale nie wydaje się taka nieprawdopodobna. Próba ukazania odwiecznych i uniwersalnych problemów ludzkości, z którymi czytelnik mógł zetknąć się już czytając książkę będącą inspiracją dla "Trzeciego Tysiąclecia" - "Quo Vadis" również całkiem się udała. Jednak to, co boli mnie w tej pozycji najbardziej to... styl, język i wątek miłosny.
Martin Abram prowadzi wydarzenia w sposób dość nużący, co jest sprawką niezwykle prostego języka, dokładnych opisów, które często aż proszą się o ominięcie. Wątek Szymona i Angel chwilami tryska wymuszeniem i sztampowością. Brakowało mi wartkiej akcji, szybkich jej zwrotów, bardziej zaskakujących momentów, elementów tajemniczych, zagadkowych dla czytelnika. Brakowało mi miejsca na własną wyobraźnię, gdyż autor podaje wszystko na tacy.
Szalę mojej opinii przeważyło jednak podjęcie próby ukazania moralnego zepsucia, świata kierowanego celebryckimi trendami, modą, pieniądzem i konsumpcją, oraz przeciwstawienia go wartościom wyższym, dziś często zanikającym - religii, głębokiej wierze, poświęceniu dla miłości.

Jakkolwiek pomysł mógł być wykorzystany lepiej, a fabuła bardziej wartka, nierozwleczona na setki stron, książka ta zasługuje na uwagę i jeśli nie na miejsce na półce to na wypożyczenie jej z biblioteki i podjęcie próby zderzenia się z odwiecznym pytaniem, które dziś - na tle bieżących wydarzeń politycznych i społecznych wydaje się wręcz krzyczeć - dokąd zmierzasz, świecie?

6+/10

3 komentarze

  1. Wydaje mi się, że mogłaby mi się spodobać ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem czemu, ale nie czuję potrzeby poznania tej książki :) jakoś nic mnie w niej nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jej..myśle myśle i sama nie wiem czy po nią siegnę! Różne są opinie na jej temat..
    Ale wierzę, że gdy ją zobaczę, to odpowiedź przyjdzie sama :)
    Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall