wtorek, 11 listopada 2014

"Bezmyślna", S.C. Stephens - czy to wina tłumaczenia?

Autor: S.C. Stephens
Tytuł: Bezmyślna (Thoughtless)
Wydawnictwo: Akurat
Stron: 672
Typ literatury: Romans, kobieca

Kiera i Denny są parą idealną - zakochani w sobie do szaleństwa, okazujący sobie uczucia na każdym kroku, szczęśliwi. Kiedy mężczyzna dostaję nową pracę w odległym Seattle jego dziewczyna bez wahania decyduje się jechać z nim i zacząć nowe życie. Wynajmują więc skromny pokój w domu znajomego Denny'ego, gwiazdy rocka - Kellana.
Początkowo życie trójki w studenckich warunkach układa się dobrze, nieodparty urok Kellana niebezpiecznie działają na Kierę. Emocje obojga dochodzą do głosu gdy Denny postanawia wyjechać korzystając z oferty nie do odrzucenia z punktu widzenia jego kariery. Z biegiem dni miłosny trójkąt gmatwa się coraz bardziej...

Co myślę?
Bezmyślna? O tak. To określenie idealnie pasuje do głównej bohaterki. Wiecznie niezdecydowana, targana emocjami, nie próbująca nawet przez chwilę na zimno ocenić sytuacji, w której się znalazła. Jej "wybory", których tak naprawdę dokonać nie potrafi, były denerwujące i ze szczerym zniecierpliwieniem czekałam, aż jej romans wyjdzie na jaw. Potem wcale nie było lepiej.
Inni bohaterowie mogliby również być nieco dopracowani - najlepiej zarysowaną osobowość ma chyba drugoplanowy bohater, członek zespołu D-BAGS, Griffin.

Książka to istna cegła - około 700 stron. Na szczęście druk w polskim wydaniu jest dość duży. Historia miłosnego trójkąta, bicia się z myślami, podejmowania decyzji i... porannego picia kawy (w pewnym momencie już przestałam liczyć ile razy scenariusz się powtarzał) mogłaby być spokojnie krótsza o połowę.

Ogólnie książka jest typowym babskim czytadłem z małymi elementami erotyki i idealnie spełnia tę funkcję - na długi zimowy wieczór w sam raz. Nadzieją napawa mnie fakt, że jest to pierwszy tom trylogii, a do tego debiut autorki, więc być może w drugiej części coś żywszego się podzieje.
O dziwo przeszkadzało mi najbardziej... tłumaczenie. Niektóre dobrane przez tłumaczkę słowa, również (a może szczególnie?) w scenach intymnych zbliżeń były dość toporne i ciężko było mi się przebić przez tekst. Zastanawiam się czy to właśnie nie spolszczenie ujęło wartości oryginałowi - na Goodreads Thoughtless ma bowiem ocenę bardzo wysoką - 4,19 na 91,148 ocen (i ponad 7 tysięcy recenzji)...

Mimo dużej ilości stron książkę przeczytałam bardzo szybko. Jest lekkim oderwaniem od literatury, która więcej wymaga od czytelnika.

Niedługo wrócę do Was z wrażeniami z tomu drugiego.

6/10
z nadzieją na lepszy tom drugi

9 komentarzy

  1. Nie jest to niestety książka dla mnie. Nienawidzę gdy główna bohaterka jest właśnie "taka", bardzo zniechęca mnie to do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, to jedna ze słabszych książek, jakie miałam okazję w tym roku przeczytać... Czasami miałam tak bardzo dosyć głównej bohaterki, że sama teraz w to nie wierzę. Nie mogłam zrozumieć, jak można być taką idiotką - to w końcu dorosła kobieta, a nie trzynastolatka! I te jej ciągłe rumieńce - szału dostawałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Może ludzie z good reads lubią sobie poczytać o piciu kawy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba tym razem nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sceny erotyczne rodem z Fifty shades? Bo tam dopiero był niedobrany do sytuacji język.. Jakoś mnie ta książka nie kręci i chyba niewiele stracę? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo tego ciągłego picia porannej kawy skusiłaby się :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś sięgnę, jak mi wpadnie w ręce.
    Zapraszam Cię na udział w konkursie :)
    http://monweg.blog.onet.pl/2014/11/12/konkurs-200-000-i-szansa-na-dwie-ksiazki/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja po takim początku nie sięgnęłabym po drugi tom;)

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall