środa, 12 czerwca 2013

Sherryl Woods - "Smak nadziei"

Tytuł: Smak nadziei
Autor: Sherryl Woods
Wydawnictwo: Harlequin
Stron: 368
Maddie wiedzie spokojne życie w małym, urokliwym amerykańskim miasteczku. Bez reszty oddana prowadzeniu domu i opieką nad dziećmi - dwoma dorastającymi synami i kilkuletnią córką - nawet nie zauważa kiedy jej mąż zaczyna się od niej odsuwać. W końcu William Townsend oświadcza, że odchodzi. Do dużo młodszej od Madelyn pielęgniarki, która jest z nim w zaawansowanej ciąży. Jest to cios dla całej rodziny, a także szok dla miasteczka. Maddie próbuje być silna dla swoich dzieci. Najstarszy syn przeżywa sytuację najgorzej ze wszystkich domowników - opuszcza się w nauce, nie radzi sobie w ukochanym baseballu.
Na pomoc Maddie przybywają jej niezawodne przyjaciółki - Dana Sue oraz Helen proponują kobiecie wejście we wspólny biznes: Spa dla kobiet. Początkowo Maddie jest przeciwna pomysłowi, ale powoli ulega namowom koleżanek. Niespodziewanie między opuszczoną matką i żoną, a trenerem sportowym jej najstarszego syna rodzi się uczucie...

Klasyczne romanse rządzą się swoimi prawami. Tu od początku wiadomo, że dwoje mających się ku sobie bohaterów zejdzie się i basta. Wysoką poprzeczką dla autorów książek tego typu jest więc zainteresowanie czytelnika innymi, pobocznymi wątkami. Sherryl Woods się to zdecydowanie udało. Oprócz historii miłosnej mamy tu próbę pogodzenia się z bólem po rozpadzie małżeństwa, roztoczenia odpowiedniej opieki nad przeżywającymi rozwód dziećmi, fajną kobiecą przyjaźń, społeczne uprzedzenia, a tłem dla wszystkich wydarzeń jest bardzo przyjemnie zarysowane, urocze miasteczko. Autorce udało się pogodzić wątki obyczajowe z miłosnymi i stworzyć przyjemny, "swojski" klimat.
Należy też zwrócić uwagę na bardzo naturalnie prowadzone dialogi bohaterów. Bolączką czytelników romansów są naciąganie, przesadzone wypowiedzi bohaterów. Tu tego nie ma - wszystko dobrze i logicznie się układa, nie ma poczucia sztuczności. Jest to chyba największy plus "Smaku nadziei".

Nauczyłam się od tego typu książek nie oczekiwać za wiele - wystarczy mi przyjemny klimat i w miarę dobry styl (wiele też zależy oczywiście od tłumacza). Od Sherryl Woods dostałam więcej niż zwykle - na tyle, że mam prawdziwą ochotę sięgnąć po kolejne części serii oraz inne jej książki. Zdecydowanie jest to książka odpowiednia na relaksujący wieczór. Z pozoru prosta, może zaskoczyć nas podejmowanymi tematami i refleksjami, które nam się nasuną podczas czytania. Polecam!

7+/10

Za możliwość przeczytania tej uroczej powieści, dziękuję z całego serca wydawnictwu

8 komentarzy

  1. Jak już mówiłam, okładka jest boska, ale na samą historię chyba obecnie nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą - książka pozornie błaha, ale zawiera w sobie kilka kwestii wartych rozważenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki tej autorki ciągle przede mną, a lubię relaksujące książki, więc byc może i ta trafi w moje ręce.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka ma piękną okładkę:) Lubie takie relaksujące historie, więc może skuszę się na nią na wakacjach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest świetna, a sama treść książki mnie przyciąga. Myślę, że kiedyś się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale piękna okładka. Książki tej autorki mam w planach

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem jej strasznie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka faktycznie fantastyczna, ale sama fabuła jakoś mnie nie zaciekawiła...

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall