wtorek, 21 kwietnia 2015

Świat według Wanilii #1: Czytam książki dla młodszych...

Photo by imagerymajestic / Free Digital Photos 
Mam 25 lat, kończę studia, niedługo czas pójść do pracy, zacząć poważne życie. Często w mojej głowie odzywa się głos: hej, może powinnaś przeczytać coś POWAŻNEGO zamiast męczyć Young Adult... Fakt, że po książki dla starszych i młodszych nastolatków sięgam dość rzadko - czasami odczuwałam jednak z tego powodu lekkie poczucie winy. W końcu uświadomiłam sobie, że nie ma się przecież czego wstydzić! 

Czytanie powinno być przyjemnością, relaksem, a nie katorgą. Czytam książki z wielu półek - lubię literaturę obozową/wojenną, piękną, klasykę, beletrystykę historyczną, biografie, babskie romanse, ale również powieści dla nastolatek - tych starszych (tu chociażby John Green, Siesicka) ale i tych młodszych (moja ukochana Ewa Nowak i niemniej uwielbiana Jacqueline Wilson). Obcowanie z literaturą to chwila wytchnienia od codziennego zgiełku, problemów, smutków, zmęczenia. My, studenci, młodsi już nie będziemy. Nie przeżyjemy więc już pierwszych miłości czy niewinnych problemów, które w nastoletnich oczach sięgają szczytu Wieży Eiffela. Książki kierowane do młodszych czytelników pozwalają tego minionego świata dotknąć, uruchamiają wspomnienia.

Ciągle czujesz się nieswojo z ilością książek dla młodzieży, które czytasz? Spróbuj mojego tricku :) Postanowiłam większość młodzieżówek czytać w języku angielskim. Mam Kindle ze słownikiem, angielski znam bardzo dobrze, dostęp do e-booków nie jest trudny (promocje na Amazonie są dość częste, a że rzadko kupuję książki z racji bycia blogerką i mojego uzależnienia od biblioteki, pozwalam sobie raz na jakiś czas wydać trochę na pozycje elektroniczne). Nawet jeżeli angielskiego dopiero się uczysz - książki dla młodzieży to idealna pomoc w nauce, a taki kontakt z językiem jest bardzo ważny!

Kiedy przestało mnie obchodzić, że ludzie w autobusie widzą okładki moich książek poczułam się naprawdę lepiej. Nie wiem czy kiedykolwiek wyrosnę z książek dla młodszych :) Nie chcę z nich wyrastać i dobrze się z nimi czuję - choć moje gusta idą bardziej w stronę Contemporary aniżeli Paranormal Romance :) 

A jak to jest z Wami i literaturą młodzieżową?

13 komentarzy

  1. Wstyd to w ogóle jest słowo, które nie pasuje do książek, ani czytelników. Każdy czyta to, co lubi. Bo to tak jakby krytykować czyjś gust. Nie mamy do tego prawa. Jak mawia moja mama. Nie mówi się, że coś jest brzydkie, niefajne itd. Tylko, "nie podoba mi się" Nauka wyrażania własnego zdania, to trudna nauka. I tak, jak mówisz, są chwile kiedy po prostu trzeba się wyluzować i sięgnąć po coś lekkiego. Wtedy, taka lit. jest jak znalazł. I racja, warto łączyć przyjemne z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam D a jestem jeszcze starsza

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z moimi "przedmówczyniami", książka nie ma wieku - ona ma upodobania i wolnoć Tomku w swoim domku:) Ja także czytam różnorodnie i jeśli chodzi o tematykę i rodzaj. Mało tego jak coś mi się spodoba to zawsze recenzuję, aby zachęcić i podać dalej:) PoZdRaWiAm!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że jesteśmy w tym samym wieku :) dobrze, że inne "staruszki" także czytają literaturę dla młodzieży. Ja mam do niej sentyment. Co prawda nie przez każdą książkę przebrnę, ale lubię od czasu do czasu coś takiego przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 25 lat skończyłam dawno temu... Ale czytam młodzieżówki i świetnie spędzam z nimi czas. Może rekompensuję sobie tym upływający czas...

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam literaturę młodzieżową i uważam, że to wcale nie jest wstyd a nawet czasem są ''głębsze'' od tych poważniejszych ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny blog. Przeczytałem kilka recenzji i bardzo mi się spodobały. Fajnie piszesz. Zastanawiam się czy nie zainteresowałoby się publikowanie takich recenzji na moim portalu, który działa jako dziennikarstwo obywatelskie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miła propozycja. Napisz mi maila na waniliowymakeup@gmail.com i możemy o tym porozmawiać :)

      Usuń
  8. Czytam ostatnio jest to seria Oddechy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się pod tym postem wszystkim, czym tylko mogę. We wrześniu skończę 24 lata, zostały mi dwa miesiące studiów, pracuję, mam męża, a niebawem chcę zostać mamą, a nadal czytam literaturę młodzieżową, bo po prostu lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki nie mają metryki! Jeśli lubisz - to dlaczego nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lat mam 23 (nie będę się wstydzić! :D) i Ewę Nowak uwielbiam :) czytam to, co chcę a innych to nie powinno obchodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam 25 lat, zaraz będzie 26 (rocznik 89) i swego czasu, tak na początku pierwszego licencjatu, miałam takie "problemy" z YA. Czy w tym wieku nie powinnam czytać czegoś, co wreszcie dzieje się poza liceum? Potem jednak jakoś seriale zmieniły moje nastawienie, np. takie TVD czy PLL - aktorzy są o wiele starsi niż postacie, które odtwarzają - oni nie mają z tym problemu, że wiecznie grają licealistów, więc czemu ja mam mieć, że takie opowieści czytam? ;) Jakoś mi tak samo przeszło - tak jak powiedziałaś i dla mnie jest to ważny argument: książki to ma być relax :)
    "My, studenci, młodsi już nie będziemy." - prawda to jest, robię drugi licencjat, mgr już jest, zaraz to pracy, a tutaj w torebce YA? :) Próbowałam z NA, czyli nasz kategoria wiekowa, ale te powieści jakoś do mnie aż tak nie trafią, mocno irytuje zachowanie bohaterów w moim / naszym wieku z którymi jakoś nie potrafię się za nic zidentyfikować... ale nadal czasem trafiam na NA i szukam - bo może choć jedna się znajdzie, co się w 100% spodoba? :)

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall