niedziela, 3 maja 2015

"Na błędach! Poradnik-Odradnik", Paulina Młynarska - czyli znana dziennikarka przestrzega i radzi... tylko, czy dobrze?

Autor: Paulina Młynarska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 272
Często sięgam po książki pisane przez znanych ludzi, szczególnie, gdy wydaja się być lekkimi i przyjemnymi lekturami, obiecującymi chwilę relaksu i wytchnienia od codziennego biegu i spraw. Paulina Młynarska jest znaną dziennikarką radiową i telewizyjną, najbardziej chyba rozpoznawalną dzięki prowadzeniu programu Miasto Kobiet w TVN Style i byciu zagorzałą feministką. Opis Poradnika-Odradnika brzmi bardzo zachęcająco: W kilkunastu historiach Paulina Młynarska opowiada o swoich największych życiowych burzach i przejaśnieniach, które po nich przychodzą, dając przy tym garść przyjacielskich rad, a czasem lekkiego prztyczka w nos. Wszystko po to, by zarazić swoim optymizmem i apetytem na życie... Niestety, to wszystko to tylko ładne opakowanie, a dla mnie przestroga na przyszłość, aby nie sięgać po pozycje pisane przez ludzi o skrajnie odmiennym od mojego światopoglądzie.

Uwagę przede wszystkim zwraca sposób wydania książki. Z jednej strony mamy poradnik, a z drugiej odradnik. To dość niekonwencjonalny i ciekawy sposób, szkoda tylko, że nie do końca wykorzystany...
Pani Paulina opisuje swoje życiowe sukcesy i porażki (np. fakt czterech małżeństw i czterech rozwodów) w sposób lekki i z humorem, Po otworzeniu książki i "nadgryzieniu" kilku pierwszych stron wciąż miałam więc nadzieję na coś naprawdę fajnego. Jednak dość szybko musiałam się z tą nadzieją pożegnać.
Młynarska nie boi się mówić otwarcie o tym, że jest feministką i jakie ma poglądy. Nie byłoby w tym nic złego, gdybym czytając nie czuła się mocno indoktrynowana, a to, co zapowiadało się być przyjemnym życiowym poradnikiem okazało się miejscem na wyładowanie osobistych frustracji i literacko ubranego wykrzykiwania feministycznych haseł bliskich autorce.

Nie byłabym tak rozczarowana, gdyby opis pozycji mówił Paulina Młynarska o swoim feminiźmie i życiowych poglądach. Jednak obiecywano mi co innego, miała być to książka:  O pułapkach macierzyństwa. O samotności i tęsknocie silnej kobiety za silnym mężczyzną. O udanych i nieudanych podróżach, o wyplątywaniu się z toksycznych związków i... o miłości, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Książka na pewno nie dodała mi otuchy ani nie sprawiła, że spędziłam z nią miłe popołudnie. Jeśli w ogóle jakkolwiek wpłynęła na moje uczucia to pozostawiła delikatny niesmak. Pani Paulina pisze w sposób zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron, lecz tematy, których dotykała w tej publikacji to dane wrażliwe (albo i drażliwe) dla wielu czytelników - w tym i dla mnie. Szkoda.

Książka na pewno spodoba się osobom wyznającym podobne poglądy do Pani Pauliny, więc jeśli jesteście zagorzałymi feministkami, popieracie aborcję i chcecie poczytać o życiu kobiety znanej, która o swoim feminiźmie chce mówić głośno i wyraźnie, powinniście po tą pozycję sięgnąć. W innym wypadku zdecydowanie odradzam, bo po co się denerwować.

4/10

11 komentarzy

  1. Po części jestem feministką i aborcję popieram ale tylko w wyjątkowych sytuacjach - jednak poradników nie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jest poradnik :) tak się tylko nazywa. bardziej nazwałabym to autobiografią.

      Usuń
  2. Czytałam książkę, którą napisała razem z Dorotą Wellman i całkiem mi się spodobała, ale chyba nie na tyle, żeby jakoś specjalnie zastanawiać się nad lekturą tej ;) Raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę posiadam i na pewno zabiorę się za nią po uporaniu się z rozdziałem badawczym pracy magisterskiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem więc bardzo ciekawa Twojej recenzji! I powodzenia w pisaniu (ja też czytam między rozdziałami ;))

      Usuń
  4. Z tego co napisałaś, jej poglądy pokrywają się z moimi, więc choć nie planowałam sięgać, to chyba spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Agatko, chyba książki osób sławnych mają to do siebie, że zawierają bardzo duży ułamek ich samych. W ten sposób poznajemy lepiej autora. Telewizja bardzo wygładza poglądy. Przed puszczeniem programu na antenę ktoś to redaguje, jest cięte tysiące razy. Z książkami to tak już nie wygląda do końca. To jest ICH książka i ich cząstka. Podejdź do tego tak, że nie zmarnowałaś czasu na złość przez książkę, ale poznałaś Panią Młynarską lepiej i się nie polubiłyście. ;) Ot tak jakby pogaduchy przy kawie poprzez książkę. Fajnie poznawać ludzi z innymi poglądami niż nasze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakupiłam tę książkę komuś na prezent i jestem ciekawa czy się spodoba. Opis faktycznie bardzo zachęcający, ale tak jak piszesz niekoniecznie treść z tym współgra. Ja nie zgadzam się z wszystkimi poglądami pani Młynarskiej, ale z ciekawości chyba sama też przeczytam.

    nasz-zaczytany-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie również się nie podobała - rozczarowała mnie okrutnie, mimo że jej książkę z Wellman przeczytałam w z wypiekami na twarzy - teraz już wiem czyja to zasługa.

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall