piątek, 8 maja 2015

"Zrządzenie losu", Allie Larkin - coś więcej niż romans

Autor: Allie Larkin
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 378

Jenny Shaw stoi na życiowym rozdrożu. Porzucona przez ukochanego na lotnisku, tuż przed wylotem na ważną firmową konferencję, w dodatku bez walizki z ciuchami. Katastrofa. Na dodatek w hotelu pewna kobieta pomyliła ją z długo niewidzianą przyjaciółką z czasów szkolnych, wierząc, że Jenny (a w zasadzie Jessie) przyjechała na zjazd absolwentów. Jenny - samotna, niepewna siebie, zrozpaczona - postanawia "na chwilę" poudawać osobę, za którą została wzięta. Ma szansę po raz pierwszy w życiu poczuć się silna i niezależna. Nie przypuszcza, że ten incydent zmieni w jej życiu wszystko i skłoni ją do poszukiwań swojej własnej, zatartej w bólu dzieciństwa, tożsamości.

Po raz kolejny znalazłam dowód na to, że lektura "lekka" i "kobieca" wcale nie musi być stereotypowa i banalna. Zrządzenie losu to złożona, wielopoziomowa książka o poszukiwaniu własnego ja, o tym jak łatwo złamać ludzką psychikę, jaki wpływ mają na nas bolesne wydarzenia z dzieciństwa i o tym jak silna i podstawowa jest potrzeba bycia kochanym i akceptowanym. Wbrew pozorom wątek romansu jest zdecydowanie drugo lub nawet trzecioplanowy.

Styl w jakim Allie Larkin snuje swoją opowieść jest lekki, przyjemny, ale na pewno nie prosty. Spodziewałam się płaskiej narracji, małej głębi i ubogiego języka, ale się pomyliłam. Autorka wplata w narrację życiowe prawdy, zmusza do podjęcia refleksji, zatrzymania się i postawienia w sytuacji głównej bohaterki. Jenny, mimo, że bardzo wrażliwa (i ma co chwilę szklące się oczy) jest postacią niezwykle ciekawą, a czytelnik powoli odkrywa jej portret psychologiczny, wraz z retrospekcją dotykającą czasów jej dzieciństwa i dojrzewania. Ludzie, których Jenny spotyka na swojej drodze - a więc dawni przyjaciele Jessie, w której skórę weszła - są różnorodni, mają problemy z krwi i kości, dają się lubić (lub nie). Dodatkowym atutem powieści jest trzymająca w napięciu tajemnica Jessie, którą Jenny stara się rozwikłać.
Problemem współczesnych książek dla kobiet jest często fakt, że wydarzenia są maksymalnie naciągane, nieprawdopodobne i ciężko jest się z nimi utożsamiać. Allie Larkin postarała się, aby możliwości jakie daje literacka fikcja nie przyćmiły realności bohaterów, ich rozterek i spraw.

Zrządzenie losu jest książką lekką, przyjemną, relaksującą i bardzo godną uwagi. Jeżeli nie przekonała Was moja recenzja, może zrobi to za mnie ten cytat:
"Gdyby i moja twarz znalazła się na którejś z tych ścian, widniałaby na niej taka sama nieśmiała nadzieja. Nie dostrzegamy własnego piękna, gdy jesteśmy młodzi, rozedrgani i brak nam pewności siebie. Wydaje nam się, że wszyscy dookoła widzą w nas przede wszystkim wady" (str. 105).

7/10

3 komentarze

  1. Mi także książka się spodobała, taka lekka, ale nie płytka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy jej na żadnym z blogów nie widziałam. Zachęciłaś mnie. Ja też sądzę, że literatura kobieca może mieć drugie dno i ukryte wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś jeszcze jej nigdzie nie widziałam, ale sama bardzo rzadko sięgam po literaturę kobiecą. Wyjątkiem są perełki, które gdzieś tam mnie tkną. Może to jedna z nich. :)

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall