sobota, 4 sierpnia 2012

Melissa de la Cruz - "Zapach spalonych kwiatów"


Tytuł: Zapach spalonych kwiatów
Autor: Melissa de la Cruz
Wydawnictwo: Znak
Stron:  298
Czas czytania: trzy wieczory (uff, przebrnęłam)

Zabierając się za czytanie tej pozycji miałam pewne oczekiwania - książkę bowiem widziałam na prawie każdym blogu i na bardzo wielu profilach lubimyczytać.pl . Większość recenzji "Zapachu..." jakie czytałam, była pozytywna, a wręcz piejąca z zachwytu. Dawno nie spotkało mnie tak upiorne rozczarowanie.

Trzy kobiety - matka i dwie córki - mieszkają w spokojnym miasteczku North Hampton. Tu, mimo XXI wieku, życie toczy się spokojnie, powoli, jakby zatopione w skrawku odpowiedniego dla siebie czasu. Joanna zajmuje się domem, młodsza córka Freya jest barmanką i właśnie ma wychodzić za mąż, a starsza - Ingrid - jest bibliotekarką. I mogłaby być z tego zwyczajna saga rodzinna gdyby nie to, że kobiety są czarownicami.
Dawno temu Rada zakazała im uprawiania czarów, ale w końcu ludzkie pobudki wygrały. Ingrid chce pomagać biednym kobietom w rozwiązywaniu ich problemów, chorób, zmartwień i bezpłodności. Freya próbuje połączyć samotnych, pokłóconych i zbyt nieśmiałych. A Joanna ma dar wskrzeszania. Nie dość, że świadomie łamią dawno narzucone zasady i z niepokojem oczekują konsekwencji, to w okolicy zaczynają się dziać bardzo dziwne rzeczy. I wcale nie jest to związane z romansem Freyi z bratem swego narzeczonego.

Melissa de la Cruz próbowała stworzyć uroczą opowieść, która czytelnika omota tajemnicą i potrzyma w napięciu. W efekcie wyszło jej... całkiem nudne i chwilami urocze czytadło, którego zakupu żałowałabym, gdyby nie to, że dałam za nie 10zł na przecenie w księgarni.

Nudnawe, niedopracowane wątki okropnie mnie męczyły i zmuszałam się żeby czytać dalej. Przez ogromną część książki nic się nie działo by na końcu trysnąć splotem szybkich, dziwnych i niezbyt dobrze wyjaśnionych wydarzeń. Wplecione wydarzenia z przeszłości bohaterek, niewyjaśnione słowa i zwroty tym bardziej utrudniały lekturę.
Sam zamysł książki był naprawdę dobry, ale bardzo nierozwinięty i spłaszczony. Końcówka dzieje się zdecydowanie za szybko, a cała reszta książki wlecze się niemiłosiernie.

Chciałam wystawić temu czytadłu ocenę 6, ale zakończenie wprawiło mnie w niemałe osłupienie i wręcz wyprowadziło z równowagi. Jako fanka gier RPG mam niemałe obeznanie w pewnej typowej terminologii i...
mały spoiler, możesz nie czytać dalej tego akapitu
Loki??? Midgard??? Czy tylko ja mam przedziwne odczucie, że autorka próbowała zrobić na czytelnikach wrażenie szafując wielkimi słowami ze świata fantasy? Ale na Boga, BALDUR ???
Zakończenie okraszone mitologią nordycką totalnie mi tu nie pasowało....

Niestety, ale tu moje dobre zdanie o "Zapachu...." legło w gruzach.

-5/10 , - za Baldura

19 komentarzy

  1. I teraz mi głupio, bo to ją prosiłam byś przeczytała "Zapach spalonych kwiatów" :<
    Stykając się z pozytywnymi recenzjami tej książki jestem zaskoczona. Ale każdy ma inny gust, prawda? i przykład podoba się wiele gniotów albo banalnych historii. Mam nadzieję tylko, że nie żywisz do mnie żadnej urazy hehe xD
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że więcej się aż tak nie rozczarujesz. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj co Ty :D i tak bym ją przeczytała, tylko pewnie później :) ;*

      Usuń
  2. Ja już czytałam sporo opinii podobnie jak twoje, niepochlebynych. Szkoda, bo autorkę lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. A już miałam na dniach klikać "Do koszyka" przy tej właśnie pozycji. Chyba się zastanowię...

    Podejrzewam, że rozczarowałaś się tak, jak ja "Białą jak mleko...", dobrze chociaż, że na książkę wydałaś grosze.

    A co do Lokiego i Midgardu... Mitologia jak się patrzy! Dostałam hopla na tym punkcie po obejrzeniu "Thora", choć wcześniej zaczytywałam się trochę w "Thorgalu". Dlatego teraz ciągnie mnie do "Kłamcy" Kuby Ćwieka, bo porusza w nim te same tematy.

    Zapraszam do siebie, dziś wieczorem powinna się pojawić moja pierwsza recenzja książek Murakamiego. I chyba ostatnia... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ją wrzuciłam na LC do wymiany, więc jeśli chcesz przeczytać to możemy się wymienić :) nie wydawaj na nią więcej niż 10zł bo nie warto według mnie. Lepiej kupić sobie coś lepszego :)

      Usuń
    2. Nie... to chyba nie dla mnie ^^ Wolę zaoszczędzić i kupić jakieś ciekawe fantasy - bo to jest to, co kocham najbardziej.

      Usuń
  4. I tu sprawdza się powiedzenie, że ile czytelników, tyle opinii. Kilka miesięcy temu czytałam tę książkę i nie zrobiła na mnie aż tak negatywnego wrażenia. Jednak ja nie mam nic wspólnego z grami RPG i fantastyką:)
    Cieszę się, że dzięki blogom można poznać tak wiele odmiennych recenzji. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze się zastanowię, bo czytałam dużo negatywnych, ale i pozytywnych recenzji, więc nie wiem, którym powinnam ulegnąć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że mamy podobne wrażenie co do tej książki. Ja byłam naprawdę rozczarowana, nudne wątki, jakieś tajemnicze wydarzenia z przeszłości, nie do końca zrozumiałe, zakończenie - szkoda gadać. W 100% się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Patrząc na Twoją recenzję, chyba póki co, spasuję. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanowie sie zanim przeczytam ,)

    OdpowiedzUsuń
  9. zdecydowanie nie dla mnie, w ogóle mnie nie ciągnie do tej książki

    OdpowiedzUsuń
  10. kurcze, a to byla wysoka pozycja na mojej liscie do 'przeczytania na sierpien'.. teraz pewnie trochę poczeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A moim zdaniem to dobra książka :) Oczywiście nie wszystkim się podoba, ale nie rozumiem Twojego oburzenia, zwłaszcza na Baldura (choć częściej używanym imieniem jest Baldr). Przecież niemal wszyscy bohaterowie "Zapachu..." to nordyccy bogowie, a cała historia od samego początku zakorzeniona jest właśnie w mitologii nordyckiej. Zatem autorka nie "szafuje wielkimi słowami ze świata fantasy", tylko wykorzystuje skandynawskie mity jako podstawę swojego nowego cyklu. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatni akapit mnie rozwalił :D Ja sobie książkę daruję, jakoś mnie nie rusza...

    OdpowiedzUsuń
  13. No to skutecznie ostudziłaś mój zapał względem tej książki. Książkę pewnie i tak w końcu przeczytam, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Jeszcze sobie postoi na półce :D

    OdpowiedzUsuń
  14. przeczytałam ostatnio tą książkę i też dużo oczekiwałam ale nie ze względu na recenzje bo ich nie czytałam, ale na opis z tyłu książki :) też mnie zawiodła i to bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  15. ojej, a myślałam że tylko ja mam tak słabe zdanie o tej książce. nawet "rozczarowanie" to za mało by powiedzieć co czułam po jej przeczytaniu. zalega teraz u mnie na półce i nie mogę się jej pozbyć. może ktoś ma ochotę? ;) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall