sobota, 16 lutego 2013

Ewa Przybylska - "Most nad Missisipi"

Autor: Ewa Przybylska
Wydawnictwo: Akapit Press
Stron: 140
Bardzo trudno jest mi się zabrać za napisanie recenzji "Mostu nad Missisipi". Okładka niepozorna, objętość zapowiadająca krótki wieczór z książką, klasyfikacja jako "powieść młodzieżowa" wydaje się wróżyć tekst lekki i przyjemny. Nic bardziej mylnego.

Nastoletni Kuba jest w fazie silnego buntu spowodowanego nie tylko jego wiekiem, ale też sytuacją rodzinną. Był świadkiem próby samobójczej swej matki od chwili której opiekuje się nim babcia - Rzekoma Babka - której nigdy nie znał. Dysfunkcyjne jest nie tylko jego otoczenie rodzinne, ale też osiedle (jak mówi Rzekoma: ulica, która go wychowuje). Nie trudno tu spotkać wścibskie sąsiadki czy rodziny wielodzietne z problemem alkoholowym - ot, choćby rodzinę Chudzielca, któremu słowo "ukraść" wcale nie jest obce. Jednak pojawia się ktoś kto przełamuje samotność chłopca i zdaje się go rozumieć i akceptować, nawet z zielonym irokezem. Jest to starsza pani Teodora, nazywana przez Jakuba "Lete".
Wszystko komplikuje się gdy Teodora nagle znika, a jej dom zostaje przetrząśnięty przez osoby łase na jej majątek. Kuba dawno opracował krótką drogę do swojej starszej przyjaciółki - kładkę, którą przerzuca przez balkon. Mimo młodego wieku rozumie, że dzieje się coś bardzo niedobrego i postanawia działać, aby dowiedzieć się gdzie jest Lete i chronić ją.

Fabuła zarysowana przeze mnie może wydawać się niepozorna. Ot, nastolatek rozwiązujący zagadkę. Nie. Ta książka ma różne oblicza. Jest to powieść o ludzkich dramatach, trudach dorastania, łaknieniu akceptacji. Jest to historia o przyjaźni, o szukaniu siebie, o proszeniu o pomoc i przyjmowaniu jej. Metaforyczna przepaść - w którą chciała skoczyć matka Kuby, a także którą on przekraczał za każdym razem gdy pędził kładką między balkonami - może być interpretowana w różny sposób. Jako lęk, strach, niepewność, słabość.
Autorka genialnie wykreowała wszystkich bohaterów książki, także tych drugoplanowych. Rzekoma Babka ze swoim zachowawczym i zdystansowanym podejściem do wnuka, najpierw odrzucana i znienawidzona przez Kubę, potem powoli zmieniająca swój obraz w jego oczach. Złodziejaszek-sprzątacz Chudzielec i jego wiecznie podpita Wesoła matka. Dresiarz ze złamanym sercem i obiekt jego westchnień, hakerka Monika, pracująca na niskim stanowisku, dzięki któremu może opłacić studia. I na koniec czarne charaktery - Edi i Zamorzona. Przedstawiając relacje jakie rodzą się między Kubą i mieszkańcami osiedla, książka uczy bardzo ważnej rzeczy. Ktoś, kto na złego wygląda wcale nim w głębi duszy nie musi być. Dresiarz, który kiedyś sprawiedliwość wymierzał pięścią także ma uczucia, a zarówno on jak i Chudzielec próbują Jakubowi pomóc w jego rozpaczliwych działaniach.
Kuba na stronach powieści dojrzewa i przechodzi dramatyczne chwile mierzenia się z rzeczywistością. Dopiero po czasie zaczyna pojmować pewne sprawy, rozumieć jak funkcjonuje świat, odkrywa też swoją trudną sytuację rodzinną i patrzy na nią z zupełnie innej perspektywy.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na mistrzowską narrację, oscylującą na granicy jawy i snu, fantazji, równocześnie tak brutalnie prawdziwej. Nie jest to narracja prosta i wymaga od czytelnika skupienia i uwagi, bo łatwo tu coś zgubić; jednak tworzy niepowtarzalny klimat i zmusza do refleksji nad wieloma aspektami życia.

Wrażenia z "Mostu nad Missisipi" mogę określić tylko jednym słowem: mocne. Powieść ta jest dla mnie totalnym zaskoczeniem i powiem szczerze, że była niemałym wyzwaniem. Jest to książka, która po przeczytaniu zostawia nas w stanie "literackiego kaca", który zapewne dla wszystkich czytelników będzie czasem refleksji i dosłownego odurzenia twórczością Ewy Przybylskiej i tym, jakie struny w duszy czytelnika autorka poruszyła. POLECAM!
(Warto wspomnieć, że książka została dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego)

9+/10

za możliwość przeczytania tej NIESAMOWITEJ książki, dziękuję z całego serca wydawnictwu


Wyzwanie: Polacy nie gęsi

9 komentarzy

  1. Bardzo ciekawa recenzja. Jeśli znajdę gdzieś tą książkę to z pewnością przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  2. no to cos dla mnie, dawno nie mialam pozadnego kaca po przeczytaniu ksiazki. Sprzyda mi sie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie ta książką, co prawda rzadko sięgam po książki dla mnie emocjonalne, ale ostatnio nawet chętnie i będę miała i ta na uwadze ... tylko zastanawiam się czy to powinna być książka dla młodzieży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana, młodzież w dzisiejszych czasach czyta "50 twarzy Greya", a "most" jest zdecydowanie bardziej wartościowy :)

      Usuń
  4. Lubię książki, które dają coś do myślenia :) Z chęcią bym po nią sięgnęła. Poszukam jej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią sięgnę po tę książką. Dawno nie czytałam czegoś co pozostawia tego "literackiego kaca" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo Twojej recenzji jakoś nie czuję, aby obecnie była to książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Niemniej jednak, będę o niej pamiętała i kiedyś na pewno się z nią zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci szczerze, że jeśli sięgam po młodzieżówki, to zazwyczaj są one napisane przez zagranicznych autorów. Jakoś do nich mam większe zaufanie, chociaż po naszą rodzimą literaturę sięgam naprawdę chętnie. Nie wiem dlaczego tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! *.*
    Mimo, że wcześniej nie znałam tej książki, teraz chętnie poleciałabym po nią do księgarni *.* Bardzo chciałabym ją poznać!

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall