wtorek, 19 marca 2013

Jennifer Estep - "Pocałunek Gwen Frost"

Autor: Jennifer Estep
Wydawnictwo: Dreams
Stron: 304
Seria: Akademia Mitu, II
Link do recenzji poprzedniej części: TOM I
"Dotyk Gwen Frost" pozostawił mnie w stanie niedosytu, co w moim przypadku oznacza, że książka podziałała tak jak powinna. Nie mogłam się doczekać na kontynuację, co stanie się w kolejnej części, dlatego skwapliwie pochłonęłam "Pocałunek Gwen Frost" w jeden marcowy wieczór.
Gwen ledwo zdążyła ochłonąć po ostatnich wydarzeniach, kiedy to stoczyła śmiertelną walkę ze żniwiarzem chaosu w osobie Jasmin Ashton, została wybranką bogini Nike i otrzymała mówiący miecz o imieniu Wiktor, a jej spokojne, dotychczasowe życie przestało być bezpieczne. Na dodatek nadal ciężko było jej znieść ból odrzucenia, którego doznała ze strony Spartanina Logana Queena. Złośliwość losu chciała, że Logan i dwóch jego przyjaciół - Kenzie i Oliwier - zostali wyznaczeni by trenować Gwendolyn w walce i pomóc jej nadrobić stracone lata, co w razie śmiertelnego niebezpieczeństwa bardzo by się jej przydało. Jej dar psychometrii - poznania historii przedmiotu, który dotyka, a także uczuć i emocji z nim związanych, na pewno nie uratowałby jej w zażartej walce. Dziewczyna często jest skazana na widok ukochanego Logana z jego nową dziewczyną Savannah, co doprowadza ją do szału. Zimowy festyn, na który wybiera się cała Akademia Mitu oraz jej nowojorski oddział, może być dla Gwen ciekawą przygodą i możliwością odetchnięcia po męczących wydarzeniach. Staje się to tym bardziej prawdopodobne, że zgodnie z przeczuciem jej przyjaciółki, walkirii Daphne, uwagę Gwen przyciąga pewien uroczy nowojorczyk - Preston - również zainteresowany dziewczyną.
Jednak noce pełne imprez i dnie wypełnione radosnym jeżdżeniem na nartach to zbyt idylliczny obrazek. Ktoś depcze Cygance po piętach i z całą pewnością stara się ją zabić. Tylko kto, skoro kurort narciarski jest zamknięty dla obcych, a wstęp mają tylko uczniowie i nauczyciele? Czyżby wśród nich czaił się kolejny żniwiarz?

Tym razem autorka postanawia oderwać czytelników od antycznego klimatu murów Akademii Mitu i przenosi nas wraz z bohaterami do luksusowego kurortu narciarskiego. Na upartego można by się w tym zabiegu doszukiwać osłabienia mitologicznego klimatu, ale postaci z powieści Jennifer Estep żyją w czasach współczesnych, używają najnowszych technologii i noszą designerskie ciuchy - w zamierzeniu mitologia przeplata się tu z życiem takim, jakim je dziś znamy, więc taka zmiana otoczenia według mnie działa na plus, możemy tym razem śledzić losy bohaterów w bardziej "realnych" warunkach.
Już w poprzedniej recenzji chwaliłam autorkę za ciekawy pomysł na historię i jej podłoże, ale zrobię to raz jeszcze. Połączenie różnych mitologii, zbudowanie klimatu fantasy na starożytnych przekazach (w Akademii Mitu spotkamy Spartan, Amazonki, Wikingów, Walkirie, Rzymian, Ninja, itp.), a równocześnie osadzenie ich we współczesności jest strzałem w dziesiątkę, młody czytelnik dostaje to co zna - a więc telefony komórkowe, laptopy, imprezy i buntowniczych nastolatków, a równocześnie tak ulubiony ostatnio fantastyczny wydźwięk. Nie mogę też nie ulec wrażeniu, że autorka grała w jedną z moich ukochanych gier RPG (co również znacznie ociepla mój odbiór książki) - Baldur's Gate - Wiktor i jego odzywki niebywale kojarzą mi się z gadającym mieczem z tej legendarnej pozycji!
Nie było tutaj też doskwierających mi w pierwszej części ciągłych powrotów do śmierci matki Gwen czy dotknięcia szczotki koleżanki - jest to poruszone na początku książki, gdzie mamy opisane wydarzenia z poprzedniej części w pigułce, dla odświeżenia; oraz w miejscach odpowiednich.
To co mogłabym zarzucić tej części to dość spora przewidywalność wydarzeń. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja dość szybko zorientowałam się "kto i co", chociaż na szczęście ciężej było się domyślić "dlaczego". Wątek miłosny (ale czy to już rzeczywiście miłosny?) mógłby z kolei rozgrywać się odrobinę wolniej.

Druga część opowieści o Gwen Frost i jej mitycznych przygodach znów mnie porwała i wybiegam już myślami do kolejnych wydarzeń. Jestem bardzo ciekawa co stanie się w kolejnych tomach i na pewno po nie sięgnę, bo znów czuję doskwierający niedosyt. "Pocałunek" czyta się lekko, szybko i z prawdziwą przyjemnością.

8/10

za możliwość przeżycia kolejnych fascynujących przygód z uczniami Akademii Mitu, dziękuję z całego serca wydawnictwu

12 komentarzy

  1. Nie czytałam pierwszej części, ale chyba warto by się tą serią zainteresować... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, właśnie skończyłam czytać tę książkę i powiem szczerze, że mnie nie powaliła. I tom podobał mi się bardziej, choć nie powiem - to NIE jest górnolotna lektura. W tej części Gwen okazała się jeszcze większą idiotką, niż ją o to podejrzewałam. Rozczarowanie na całej linii. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tą serię traktuję jak bardzo lekkie czytadła na jeden wieczór, więc nie mam co do niej ogromnych wymagań ;) stąd wysoka ocena.

      Usuń
  3. Mnie jedynie denerwowała masa powtórzeń... Ale książka jest wspaniała i mocno wciąga w swój świat:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze muszę przeczytać pierwszą część, ale to dalsze plany:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem. Musi mi wpaść pierwsza część w łapki, wtedy przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. nie jestem zdecydowana na książki, wcześniej mnie kusiły, ale jakoś teraz mi przeszło :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje sie interesująca, chetnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pierwszą część na półce, jeszcze nie czytałam. Jak mnie zainteresuje sięgnę i po tą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przede mną jeszcze pierwszy tom, ale na oba mam ogromną ochotę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna okładka, nie czytałam jeszcze pierwszej części i muszę to zmienić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall