"Na błędach! Poradnik-Odradnik", Paulina Młynarska - czyli znana dziennikarka przestrzega i radzi... tylko, czy dobrze?
4/5 19:17Autor: Paulina MłynarskaWydawnictwo: Prószyński i S-kaStron: 272
Często sięgam po książki pisane przez znanych ludzi, szczególnie, gdy wydaja się być lekkimi i przyjemnymi lekturami, obiecującymi chwilę relaksu i wytchnienia od codziennego biegu i spraw. Paulina Młynarska jest znaną dziennikarką radiową i telewizyjną, najbardziej chyba rozpoznawalną dzięki prowadzeniu programu Miasto Kobiet w TVN Style i byciu zagorzałą feministką. Opis Poradnika-Odradnika brzmi bardzo zachęcająco: W kilkunastu historiach Paulina Młynarska opowiada o swoich największych życiowych burzach i przejaśnieniach, które po nich przychodzą, dając przy tym garść przyjacielskich rad, a czasem lekkiego prztyczka w nos. Wszystko po to, by zarazić swoim optymizmem i apetytem na życie... Niestety, to wszystko to tylko ładne opakowanie, a dla mnie przestroga na przyszłość, aby nie sięgać po pozycje pisane przez ludzi o skrajnie odmiennym od mojego światopoglądzie.
Uwagę przede wszystkim zwraca sposób wydania książki. Z jednej strony mamy poradnik, a z drugiej odradnik. To dość niekonwencjonalny i ciekawy sposób, szkoda tylko, że nie do końca wykorzystany...
Pani Paulina opisuje swoje życiowe sukcesy i porażki (np. fakt czterech małżeństw i czterech rozwodów) w sposób lekki i z humorem, Po otworzeniu książki i "nadgryzieniu" kilku pierwszych stron wciąż miałam więc nadzieję na coś naprawdę fajnego. Jednak dość szybko musiałam się z tą nadzieją pożegnać.
Młynarska nie boi się mówić otwarcie o tym, że jest feministką i jakie ma poglądy. Nie byłoby w tym nic złego, gdybym czytając nie czuła się mocno indoktrynowana, a to, co zapowiadało się być przyjemnym życiowym poradnikiem okazało się miejscem na wyładowanie osobistych frustracji i literacko ubranego wykrzykiwania feministycznych haseł bliskich autorce.
Nie byłabym tak rozczarowana, gdyby opis pozycji mówił Paulina Młynarska o swoim feminiźmie i życiowych poglądach. Jednak obiecywano mi co innego, miała być to książka: O pułapkach macierzyństwa. O samotności i tęsknocie silnej kobiety za silnym mężczyzną. O udanych i nieudanych podróżach, o wyplątywaniu się z toksycznych związków i... o miłości, która pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Książka na pewno nie dodała mi otuchy ani nie sprawiła, że spędziłam z nią miłe popołudnie. Jeśli w ogóle jakkolwiek wpłynęła na moje uczucia to pozostawiła delikatny niesmak. Pani Paulina pisze w sposób zachęcający czytelnika do przewracania kolejnych stron, lecz tematy, których dotykała w tej publikacji to dane wrażliwe (albo i drażliwe) dla wielu czytelników - w tym i dla mnie. Szkoda.
Książka na pewno spodoba się osobom wyznającym podobne poglądy do Pani Pauliny, więc jeśli jesteście zagorzałymi feministkami, popieracie aborcję i chcecie poczytać o życiu kobiety znanej, która o swoim feminiźmie chce mówić głośno i wyraźnie, powinniście po tą pozycję sięgnąć. W innym wypadku zdecydowanie odradzam, bo po co się denerwować.
4/10



