czwartek, 19 lipca 2012

Shirlee Busbee - "Uległa i posłuszna"


Tytuł: Uległa i Posłuszna
Autor: Shirlee Busbee
Wydawnictwo: Bellona
Stron:  373
Czas czytania: trzy wieczory

Nieznająca matczynej opieki Isabel, w bardzo młodym wieku straciła ojca. Jako kilkunastoletnia, dorastająca panienka, wynikiem nieplanowanych wydarzeń, stała się prawną podopieczną syna przyjaciela swego zmarłego taty. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tym samym trafiła pod opiekę niezwykle przystojnego i pociągającego dwudziestokilkuletniego mężczyzny.
Wybuchowa natura i ognisty temperament dziewczyny sprawiał, że obojgu w tym położeniu było ciężko wytrzymać. Niemniej jednak Marcus starał się za wszelką cenę jak najlepiej spełniać swoje obowiązki wobec Isabel. Niestety, nierozważny i spontaniczny podlotek postanowił raz na zawsze uciec swemu opiekunowi i zabić wszelkie uczucia jakie do niego żywiła. A jedyną drogą ucieczki był... ślub z jakimś mężczyzną.
Ale los  bywa figlarny i Isabel wkrótce męża traci. Powraca z Indii do Anglii wraz ze swym synkiem. Z Marcusem unikają się jak ognia przez wiele lat. I pewnego dziwnego popołudnia zostają narzeczeństwem z przypadku...

Jeżeli spodziewacie się zwykłego, typowego romansu to jesteście w błędzie. "Uległa i posłuszna" to niezwykle klimatyczna historia, osadzona na przełomie XVIII i XIX wieku w Anglii, wśród bogatych rodów, przepychu ich domostw i specyficznej etykiety. Autorka doskonale portretuje obyczaje zamożnych anglików, w barwny sposób opisuje krajobrazy, piękne pomieszczenia, stroje. To jak Shirlee pisze o kolorach, fakturach, niesamowicie działało na moją wyobraźnię.
Na dodatek wątek docierających się kochanków jest okraszony przeróżnymi perypetiami. Shirlee Busbee nie zapomniała o trzymaniu czytelnika w napięciu - od samego początku mamy do czynienia z tajemnicą, która rozwiązuje się bardzo powoli na kartach powieści. Nie brakuje też wartkiej akcji, wątków sensacyjnych, a także nieoczekiwanych zwrotów. Jak na romans przystało w "Uległej i posłusznej" jest też miejsce na odrobinę erotyki, ale ta jest dawkowana czytelnikowi małymi ilościami.

Pozycja ta niesamowicie mnie wciągnęła, mimo, że nie jestem fanką romansów. Jest lekka, dobrze napisana, urocza i tajemnicza. Z pewnością nie jest to historia, w której doskonale widać co zaraz nastąpi. Potrafi trzymać w napięciu, zaskakiwać, a przede wszystkim dać wytchnienie po ciężkim dniu. To wspaniała relaksująca lektura, którą z czystym sercem Wam polecam.

Muszę dodać, że książka została wydana z niesamowitą dbałością. Okładka jest przepiękna, rozdziały rozpoczynają się od ładnej grafiki. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorstwa Shirlee Busbee, które niedługo pojawią się w ofercie wydawnictwa Bellona. Muszę przyznać, że autorka wkradła się w moje literackie gusta.

7+/10


za możliwość relaksu przy filiżance herbaty i wspaniałej lekturze "Uległej i Posłusznej", za przeniesienie się wyobraźnią w przepiękne posiadłości XIX-wiecznej Anglii dziękuję serdecznie wydawnictwu

17 komentarzy

  1. hmmm.. zapowiada się ciekawa lektura z tego co czytam, pomyślę więc nad książką :)
    serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też podoba się okładka. Chyba w najbliższym czasie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu pierwszego akapitu nie spodziewam się "zwykłego, typowego romansu". Samo to mnie zaintrygowało i sprawiło, że mam ochotę przeczytać tę książkę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawny Londyn, ciekawa historia,, a i okładka piękna. Muszę tę książkę przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna okładka, a po twojej recenzji wiem, że muszę ją przeczytać ;]
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię wątki miłosne w książkach :). Cokolwiek to by nie było, nawet książka historyczna czy fantasy to wątek miłosny być musi :P

    PS. Miałabym prośbę, czy mogłabyś usunąć weryfikację obrazkową? Bo dosyć często chcę coś skomentować a obrazki są bardzo słabo widoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurczę, mam weryfikację? myślałam, że wyłączyłam! co za gapa ze mnie, już wyłączam!!!

      Usuń
    2. No ona chyba czasem się sama włącza. Uff, teraz będę mogła już normalnie komentować ;D

      Usuń
  7. Jeśli sięgam po romans to najczęściej po historyczny.A tę książkę w bibliotece widziałam. Pożyczę,a co tam!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś po nią sięgnę, choć nie jest to mój ulubiony gatunek:) Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca, więc czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o niej, ale strasznie mnie zaciekawiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czemu nie, czasem lubię takie historyczne romanse, więc może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i również polecam;) Lekka i przyjemna:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze ostrożnie podchodzę do romansów. Raczej zostawiam je sobie na kiedyś, jak już będę zmęczona życiem i spragniona powrotu do romantycznych porywów z młodości. ;) Ale wątki miłosne w powieściach bardzo lubię, zwłaszcza w powieściach osadzonych w innych epokach.

    Tytuł książki jest strasznie dziwnym. Rozumiem, że ma się kojarzyć z Austen, ale jak dla mnie jest nietrafiony.

    http://soy-como-el-viento.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię książki osadzone w tym okresie. Zapamiętam, żeby się za nią rozejrzeć.
    http://usmiechempisane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah, ta XIX- wieczna Anglia... Z chęcią przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Okładka faktycznie przyciąga. Myślę, że warto po nią sięgnąć :) Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń

© Waniliowe Czytadła
Maira Gall