Tytuł: Krucha jak lód.
Autor: Jodi Picoult.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Stron: 613
Czas czytania: trzy wieczory
Wciąż są ze mną. Charlotte, Sean, Amelia, Willow, a nawet Marin i Piper. Są. Kołaczą się gdzieś w tej ciasnej przestrzeni mojego serca, która przeznaczona jest dla tych bohaterów książek, z którymi nie potrafię się rozstać. Którzy zostaną we mnie już do końca.
Kim są? Charlotte i Sean są troskliwymi rodzicami, wychowują dwie córki: nastoletnią Amelię, która jest córką Charlotte z pierwszego małżeństwa i ich wspólną - kilkuletnią Willow cierpiącą na OI - wrodzoną łamliwość kości. Willow jest narażona na złamania przy najmniejszych urazach, uderzeniu w stół, gwałtowniejszym przewróceniu się z boku na bok podczas snu, nie mówiąc o potknięciach. Dziewczynkę można skrzywdzić przytulając się do niej. Cierpienie fizyczne jest stałym elementem jej życia.
Przed Charlotte staje ciężki wybór - czy z pomocą prawniczki Marin oskarżyć Piper, swoją najlepszą przyjaciółkę, a zarazem ginekolożkę-położniczkę, o popełnienie błędu w sztuce - nie wykrycie OI u płodu, kiedy było to możliwe, a więc nie danie jej, matce, wyboru: urodzić czy nie? Czy warto dla lepszego życia swojej córki narazić ją i całą rodzinę na cierpienie spowodowane wyznaniem: "mogłam Cię nie urodzić, Willow". Czy rzeczywiście Charlotte mogłaby nie urodzić dziewczynki, która wie, że 100 miliardowa wyprodukowana kredka Crayola miała kolor niebiesko-fioletowy?
Rozterki i decyzje Charlotte wpłyną na życie całej rodziny. Na jej relacje z Seanem, na małą Willow. Gdzieś obok niezauważona cierpieć będzie Amelia przeżywająca okres nastoletniego buntu. Jak to wszystko się skończy? Jakie decyzje podejmą rodzice dziewczynek? Co stanie się z ich naznaczonym piętnem choroby, ale jednak szczęśliwym i spokojnym - o ile tak je można określić - życiem?
Autorka pisze stylem niezwykle lekkim, akcja toczy się szybko, dialogi są żywe. Cała książka jest pisana z perspektywy wszystkich członków dramatu w formie listu do Willow. W ten niesamowity klimat wplecione są przepisy - zapiski Charlotte - które urozmaicają i dodają uroku tej pozycji.
Niech moją recenzję zamkną słowa: jest to pierwsza od wielu lat książka, której zakończenia nie byłam w stanie przewidzieć i przez pół godziny po jej zamknięciu nie mogłam się otrząsnąć. Mimo iż opowieść jest literacką fikcją.
8/10
